Normą na zachodzie jest budowanie miejsc przeznaczonych do przechodzenia, najczęściej składających się z azylu i progów zwalniających, zamiast malowania klasycznej zebry i stawiania znaków o przejściu dla pieszych. U nas natomiast często albo zostawia się pieszemu zebrę, znak i sznurek pędzących samochodów, albo buduje światła, które wcale nie likwidują zjawiska wypadków.

Jak było?

Początkowo przejście na ul. Królewskiej przy numerze 19/21 składało się z 4 pasów ruchu i kawałka powierzchni wyłączonej z ruchu bardzo często zajmowanej przez parkujące pojazdy, często autokary, które całkowicie uniemożliwiały obserwację nadjeżdżających pojazdów. Jak już znaleźliśmy się na przejściu to ciężko było pokonać wszystkie pasy ruchu na raz i często trzeba było oczekiwać na środku lewego pasa, aby ktoś ustąpił nam pierwszeństwa, które w takiej sytuacji bezwzględnie nam się należy.

Ciężkie dobrego początki

Pierwsze pismo w sprawie poprawy bezpieczeństwa na omawianym przejściu zostało wysłane w styczniu zeszłego roku i dotyczyło przeniesienia przystanku i uniemożliwienia parkowania przed przejściem dla pieszych, aby nie dało się ograniczać widoczności. Kolejne pisma dotyczące już budowy azylu były wysyłane później, ale efekt przyniosło dopiero to, które skierowane było także do biura prezydenta, wielu urzędów czy mediów.

Wydawało się, że projekt nowej organizacji ruchu jest odpowiednio wykonany, a sprawa zamknięta. Problemem okazała się jednak budowa 2. nitki metra, na czas której powstał tymczasowy projekt organizacji ruchu zakładający wyznaczenie bus-pasa na ul. Królewskiej, który, w przeciwieństwie do pierwszego projektu nowego azylu, nie zawierał wygrodzenia powierzchni wyłączonej z ruchu. Po zorganizowaniu wizji lokalnej przez Biuro Drogownictwa i Komunikacji oraz piśmie do wykonawcy centralnego odcinka metra wygrodzenie zostało ustawione.

Można więc powiedzieć, że po blisko dwóch latach wymiany pism udało się znacznie poprawić bezpieczeństwo pieszych na przejściu przez ul. Królewską. Nie jest to chyba najlepszy wynik, szczególnie, że dochodziło już tutaj do zdarzeń drogowych właśnie z udziałem pieszych.

Jak jest?

Porównując to zdjęcie z poprzednim, widać ilość zmian -- 2 azyle oraz wygrodzona powierzchnia wyłączona z ruchu. Za barierami po prawej znajduje się wywrócony znak D-6 ("przejście dla pieszych"). W pierwszym projekcie organizacji ruchu zamiast barier są azyle drogowe (takie same, z których zbudowana jest wysepka) z zamontowanymi słupkami blokującymi oraz znakiem informującym o przejściu dla pieszych.

Widok na przejście od strony ul. Marszałkowskiej -- nic dziwnego, że kierowcy pędzili tutaj zamiast przepuszczać pieszych na przejściu. Teraz przynajmniej piesi mogą bezpiecznie zatrzymać się na środku i czekać na kulturalnego kierowcę.

W przypadku podjechania autobusu na przystanek od strony pl. Piłsudskiego nie było widać nadjeżdżających pojazdów oraz przechodzących pieszych. Jeszcze gorsza widoczność (w sumie zerowa) była w przypadku parkowania na powierzchni wyłączonej z ruchu przed przejściem.

Po zmianach wprowadzonych w ostatnich dniach piesi chętniej wychodzą na jezdnię, by tam za barierami czekać aż ktoś ich przepuści. Dodatkowo nie jest już możliwe parkowanie tuż przed przejściem dla pieszych.

Co jeszcze warto zrobić?

Co prawda widoczne zmiany znacznie poprawiły bezpieczeństwo pieszych, ale my kierujemy się zasadą znaną z zachodniej Europy -- lepiej za bardzo dbać o bezpieczeństwo, niż za mało. Co prawda ciężko będzie wprowadzić w tym miejscu model zachodniej miejskiej ulicy ([zobacz >>>]), ale dużo da także ustawienie progów zwalniających przed przejściem dla pieszych, aby mimo autostradowej szerokości pasów ruchu nie dało się szaleć.