Chodzi oczywiście o pojemniki do selektywnej zbiórki odpadów. Parę miesięcy temu pisaliśmy o problemie notorycznie przepełnionych pojemników [zobacz >>>]. Dzisiaj pouczający przykład z Nowej Pragi, gdzie rzeczony problem zlikwidowano, usuwając nadmiernie popularne kontenery. Mieszkańców osiedli między placem Hallera a rondem Starzyńskiego skutecznie pozbawiono możliwości segregowania śmieci.

Jako pierwszy, jeszcze w listopadzie, usunięty został komplet pojemników ze skweru pośrodku placu Hallera, z dogodnej miejscówki tuż przy pętli autobusowej. Bywa. W dniach 18-19 grudnia ze zdumieniem zaobserwowaliśmy, że zniknęły również pojemniki na papier i plastik przy ulicach Burdzińskiego i Jagiellońskiej - pozostały jedynie pojemniki na szkło na rogu Szanajcy / Burdzińskiego. Do dzisiaj żaden z usuniętych pojemników nie powrócił na swoje miejsce, brak też jakiejkolwiek informacji o innych lub nowych lokalizacjach.

Wiele osób przyzwyczaiło się zabierać posegregowane śmieci wychodząc do pracy i wyrzucać jej do pojemnika po drodze na przystanek. Ponieważ trudno ładować się ze torbą pełną śmieci czy paczką makulatury do zatłoczonego tramwaju, zdesperowani mieszkańcy zostawiają posegregowane śmieci w przypadkowych miejscach - np. przy wspomnianych wyżej pojemnikach na szkło.

Wystarczyło trochę wiatru i w efekcie osiedle pełne jest porozwiewanej makulatury i plastikowych toreb.

A co na to Zarząd Oczyszczania Miasta? Jak wynika ze spotkania 18 grudnia, nie ma czasu zająć się przyziemnym problemem braku pojemników, gdyż szykuje się do kolejnej kampanii edukacyjnej na temat doniosłej roli segregacji odpadów. Niech się święcą dni recyklingu...