Szlaki rowerowe w Czechach znajdują się w stanie bardzo urozmaiconym. Są odcinki jak wprost z Niemiec [zobacz >>>], ale są i takie bardziej przypominające polskie. Jednak to, co robi największe wrażenie, to skala trwających inwestycji w twardą infrastrukturę rowerową. Jadąc w zasadzie dowolnym szlakiem w ciągu kilku godzin trafimy na odcinek na wcześniejszym lub późniejszym etapie budowy – od wbitych wzdłuż polnej drogi palików geodezyjnych tyczących koryto pod nową rowerostradę, po schnący już asfalt.

Czechy w budowie

Zacznijmy od miejsca, w którym skończyłem poprzednią relację – między miejscowości Lounky a Nučnice. Na razie, podobnie jak na szlaku Połczyn – Złocieniec [zobacz >>>], nawierzchnia asfaltowa urywa się na granicy gminy.

Ale wkrótce się to zmieni – wzdłuż całego odcinka gruntowego widać już wbite paliki tyczące nową drogę dla rowerów.

Wylot na wschód z miasta Roudnice nad Labem – tu układane są już krawężniki.

Wróćmy szlakiem nr 2 w okolice Děčína. Jadąc od strony Uścia nad Łabą (Ústí nad Labem) na razie tutaj kończy się odcinek szlaku po wydzielonej drodze dla rowerów.

Tymczasowo szlak poprowadzony jest drogą numer 161, ale w budowie jest kolejny odcinek ścieżki nad samą Łabą.

10 km dalej, w Boleticach, stygnie już asfalt.

Jednocześnie wre też praca na odcinku Velké Žernoseky - Libochovany.

Objazdy na czas budowy

Gdzie asfalt leją, tam wióry lecą. W paru przypadkach konieczne jest zamknięcie drogi wykorzystywanej dotychczas przez szlak rowerowy i wtedy trzeba oczywiście oznakować objazd. Te kartki wyznaczają prowizoryczny objazd na odcinku Boletice - Těchlovice drogi nr 261. Objazd wyznaczony został wyłącznie dla rowerów, samochody muszą nadkładać 30 km drugą stroną rzeki.

Na tej samej drodze na południe od miejscowości Církvice w wąskim gardle między nasypem kolejowym a rzeką trwa przebudowa skarpy na mur oporowy. Tu się nie ma co pieścić, tu trzeba drogę dla rowerów zmieścić! W związku z tym na jezdni wprowadzono ruch wahadłowy.

Przebudowa mostu we wsi Libice nad Cidlinou. Zapewniono tymczasową przeprawę dla pieszych i rowerzystów, olano kierowców samochodów. Jakoś tak inaczej niż u nas [zobacz >>>] [zobacz >>>].

Jedźcie przez pole, tfu, wzdłuż torów. Tutaj wyjaśnienie zmiany przebiegu szlaku jest nawet trójjęzyczne.

Tablic las

Mapa pokazująca stan zaawansowania prac nad Szlakiem Łaby i terminy (prze)budowy kolejnych odcinków.

Pamiątka po pierwszym etapie realizacji.

A to już etap drugi.

Odcinek ścieżki nr 2 dofinansowano z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego.

Z unijnej kasy wybudowano także szlak lokalny (nr 0019) łączący cztery miasta nad Łabą i dublujący na tym odcinku główny szlak po przeciwnej stronie rzeki.

Nie tylko fundusze unijne

Dla odmiany ten odcinek drogi dla rowerów wzdłuż drogi nr 125 (fragment szlaku rowerowego nr 24) został sfinansowany z...

...Krajowego Funduszu Infrastruktury Transportowej. W 2011 r. Fundusz ten przeznaczył na rozwój infrastruktury rowerowej ponad 200 mln koron (ok. 35 mln zł, czyli 1% wydatków na drogi).

Podsumowanie

Trudno oprzeć się wrażeniu, że Czesi znacznie lepiej wykorzystują środki unijne na rozwój regionalny i turystykę. U nas wprawdzie pojawiają się już światełka w tunelu [zobacz >>>], ale większość funduszy zmarnowana została na to, by każda gmina oznakowała po kilka lokalnych pętelek, często prowadzących drogami piaszczystymi lub błotnistymi, a czasem ruchliwymi szosami. Jeśli powstaje jakaś twarda infrastruktura rowerowa, to z reguły niskiej jakości i nie tam gdzie potrzeba [zobacz >>>]. Projekt, który miał zmienić to podejście, buksuje w miejscu [zobacz >>>].

U naszych południowych sąsiadów widać:

- szersze zamierzenie - ogólnokrajową, hierarchiczną sieć tras rowerowych, z podziałem na krajowe, regionalne i lokalne;

- umiejętność współpracy różnych urzędów, organów i spółek;

- wiedzę techniczną i umiejętność jej praktycznego zastosowania;

- konsekwencję w utrzymaniu i rozwoju tras.

Polska chlubi się rekordami wykorzystania unijnych funduszy. Owszem, wyrzucanie kasy w błoto idzie nam nieźle. Ale to w Czechach rowerzyści mają po czym jeździć. Podczas gdy od nas turyści raczej uciekają [zobacz >>>], u nich inwestycje w infrastrukturę procentują w przychodach położonych wzdłuż szlaków pensjonatów i knajp.