Wydany jako dodatek do Dziennika Gazety Prawnej z początku lipca br. poradnik zatytułowany Rowerzyści przepisy po zmianach (ortografia oryginalna) jest dziełem anonimowym. Z jednej strony wydaje się to zrozumiałe, też bym się wstydził takiego bubla, z drugiej lepiej było przecież powstrzymać się od jego stworzenia. Skoro jednak pani Bożenna Chlabicz dysponuje wraz z wydawcą prawami do publikacji, można się domyślać jej autorstwa.

Największą wadą opracowania jest brak rozróżnienia między cytowaniem obowiązujących przepisów a ich parafrazowaniem, komentowaniem i własnymi dopowiedzeniami. Co więcej, nie są przywoływane nawet odpowiednie akty prawne, nie mówiąc już o numerach ustępów i paragrafów. Autorka wymienia jedynie zbiorczo (s. 11) część ustaw i rozporządzeń składających się na kodeks drogowy. Można więc odnieść wrażenie, że rowerzystów obowiązuje np. jazda w kaskach (s. 21), że w czasie deszczu lub po zmroku nie wolno im korzystać z jezdni (s. 48) lub że kodeks drogowy zabrania im zaśmiecania drogi (s. 21).

Deklaracja zawarta w tytule, adnotacja na odwrocie okładki (Opracowano według stanu prawnego na dzień 15 czerwca 2011 r.) i uwzględnienie niektórych spośród ostatnich zmian sugeruje, że poznajemy, choćby w postaci nieco zdeformowanej, aktualnie obowiązujące przepisy. Niestety jest inaczej: Autorka nie zna podstawowych treści ostatniej nowelizacji. Przywołuje uchylony nakaz zatrzymywania się w celu umożliwienia wyprzedzenia (s. 37). Dzieci wolno jej zdaniem przewozić jedynie na dodatkowym siodełku, nie słyszała o dopuszczonych właśnie dziecięcych przyczepkach rowerowych (s. 21). Nie wie, że wjazd z drogi rowerowej na pas dla rowerów nie jest włączaniem się do ruchu (s. 24). W odniesieniu do wyprzedzania z prawej strony wylicza nieistotne z punktu widzenia rowerzysty sytuacje wyprzedzania prawym pasem samochodów jadących pasem środkowym lub lewym (s. 33), a nie wspomina o ogólnym pozwoleniu na ten manewr. O możliwości jazdy dwóch rowerzystów obok siebie opowiada w sposób tak nieporadny, że trudno cokolwiek zrozumieć – brzmi to tak, jakby warunkiem jazdy po jezdni było towarzystwo drugiego rowerzysty.

Najpoważniejszy błąd dotyczy regulacji pierwszeństwa na skrzyżowaniu i dostosowania naszego kodeksu do konwencji wiedeńskiej. Zamiast przytoczyć prostą i jednoznaczną regulację konwencji, wpisaną teraz do ustawy, tworzy własną. Rowerzyści przejeżdżający po drodze dla rowerów lub pasie ruchu dla rowerów na wprost, przez skrzyżowanie, mają pierwszeństwo przed pojazdami nadjeżdżającymi z przeciwnej strony i skręcającymi w lewo lub nadjeżdżającymi z tego samego kierunku i skręcającymi w prawo (s. 44). Tymczasem pierwszeństwo przed nadjeżdżającymi z naprzeciwka i skręcającymi w lewo było jednoznaczne już w poprzedniej wersji kodeksu, a regulacja konwencji dotyczy także pierwszeństwa rowerzysty przed samochodem nadjeżdżającym z naprzeciwka i skręcającym w prawo oraz jadącym w tym samym kierunku i skręcającym w lewo.

Błędy dotyczą nie tylko nowych przepisów. W rozdziale wstępnym podstawowe definicje opatrzono rysunkiem, na którym do jezdni zaliczono pobocze, a właściwie jego utwardzoną część (s. 4). Takich przykładów jest więcej, a koronnym jest przedstawienie pozornie prostej sytuacji skrzyżowania jezdni z drogą dla rowerów. Opis jest czystym bełkotem: gdy rowerzysta wjeżdża na skrzyżowanie z drogą dla rowerów – na przejeździe dla rowerów ma pierwszeństwo, a inni muszą go przepuścić (s. 44). Na obrazku widzimy równorzędne skrzyżowanie drogi z drogą dla rowerów. Rowerzysta chce przejechać przejazdem dla rowerów, a samochód nadjeżdża z jego prawej strony. Zielona strzałka pokazuje rzekome pierwszeństwo rowerzysty.

Niestety Autorka nie ogranicza się do nieudolnego opowiadania przepisów, których nie jest w stanie zrozumieć. Konstruuje własne zasady bezpiecznej jazdy rowerem. Na ilustracji pokazującej wzorcowy sposób poruszania się rowerzysty po drodze z poboczem jedzie on po piachu mając obok oddzielony linią przerywaną od jezdni pasek asfaltu (s.18). W innym miejscu doradza, jak przekraczać tory tramwajowe lub kolejowe: ze względu na ryzyko wywrotki należy to robić rzekomo jak najwolniej, a czasem bezpieczniej jest zsiąść z roweru przejść na piechotę (s. 45). W ogóle zawsze należy ponoć jeździć z prędkością, która umożliwia zatrzymanie roweru w każdej sytuacji (s. 21), zawsze (...) rowerzyści powinni jeździć jak najbliżej prawej krawędzi jezdni (s. 19). Do typowych uchybień rowerzystów należy niesygnalizowanie manewru skrętu (s. 12) – podczas gdy sygnalizować należy jedynie zamiar, a w czasie samego skręcania jest to już zbędne i zwykle lepiej jest trzymać obie ręce na kierownicy.

Moim zdaniem skrajnym przypadkiem nieodpowiedzialności jest propagowanie w wielkonakładowym wydawnictwie zachowań niebezpiecznych. Stosowanie się do zaleceń tego poradnika grozi poważnym uszczerbkiem na zdrowiu lub śmiercią. Kompleksowa ignorancja – nieznajomość przepisów, nieudolność językowa i redakcyjna oraz brak własnych doświadczeń w korzystaniu z roweru jako środka lokomocji – nie jest okolicznością łagodzącą, lecz obciążającą.