Kontynuujemy recenzję warmińsko-mazurskiego odcinka Wschodniego Szlaku Rowerowego. Wyjazd z Elbląga opisałem w poprzednim odcinku [zobacz >>>], teraz przez miasteczka nad Zalewem Wiślanym - Tolkmicko i Frombork - dojedziemy do Braniewa.

Okolice Suchacza

Po opuszczeniu Elbląga szlak przez chwilę prowadzi drogą wojewódzką nr 503 (z powrotem w kierunku centrum Elbląga). Zalecana prędkość 70 km/h wydaje się nieco zbyt wysoka jak na ruch rowerowy na zasadach ogólnych jezdnią. Wkrótce jednak zjeżdżamy nad Zalew Wiślany.

Po krótkim odcinku wzdłuż torów kolejowych, na rondzie w Suchaczu wracamy na DW 503, tym razem w przeciwnym kierunku. Po prawej niespełniający żadnych standardów ciąg pieszo-rowerowy.

Próba segregacji ruchu rowerowego na tym odcinku jest trudną do zrozumienia niekonsekwencją - na poprzednim, na których zarówno natężenie jak i prędkość ruchu były większe (dozwolona - niemal dwukrotnie), ruch rowerów prowadzono na zasadach ogólnych jezdnią. Tutaj, w terenie zabudowanym, dwukierunkowy ruch rowerów próbuje się upchać na wąskim chodniku z pieszymi. Na szczęście mało kto stosuje się do oznakowania.

Ciąg kończy się przejazdem prowadzącym... na zieloną trawkę. Gdyby komuś przyszło do głowy skorzystać z takiego przejazdu, dwa razy spowoduje zagrożenie - najpierw nagłym skrętem na jezdnię, którego nie będą się spodziewali kierowcy, potem jazdą pod prąd niewłaściwą stroną drogi. Linia podwójna ciągła w poprzek przejazdu to już tylko wisienka na torcie, pokazująca jak bardzo realizujący projekt nie znają znaków drogowych.

Suchacz - Tolkmicko

Opuszczamy drogę wojewódzką. Znakiem rozpoznawczym regionu są nawierzchnie z płyt betonowych na szlakach rowerowych. Projektantom Green Velo umknęła subtelna różnica między turystyką rowerową a próbami wytrzymałościowymi dla czołgów.

Oprócz płyt MON można na szlaku przetestować także płyty z dziurkami (tzw. JOMB). Moja subiektywna ocena w skali od zera do dziesięciu: minus osiem.

Terenom nad Zalewem Wiślanym trudno odmówić atrakcyjności. Gdyby stworzyć tutaj trasę rowerową z prawdziwego zdarzenia, błyskawicznie wypełniłaby się cyklistami.

Zaletą płyt betonowych z dziurkami jest to, że można potem docenić płyty bez dziurek. Doceniam, na minus trzy.

Tolkmicko - Frombork

Między Tolkmickiem a Fromborkiem szlak prowadzi w większości po drogach leśnych, których nawierzchnię "ulepszono" czymś w rodzaju tłucznia z nasypów kolejowych. Jest to być może lepsze od bagna pod Chełmem [zobacz >>>], ale wciąż nienadające się do turystyki rowerowej. Jeden z rowerzystów napotkanych na trasie właśnie rozciął na tym odcinku oponę na ostrej krawędzi kamienia.

To jest tak złe, że sytuację poprawia nawet naniesienie przez ulewę piachu z niezabezpieczonych skarp wykopu.

Asfaltowa droga lokalna, chwila wytchnienia i widok na Frombork.

Frombork

Frombork to okazja, żeby zamiast błędów w konstrukcji nawierzchni podziwiać błędy w organizacji ruchu. Np. tutaj rowerzyści podążający za znakami Green Velo narażają się na 250 zł mandatu - zabrakło tabliczki Nie dotyczy rowerów pod znakiem zakazu wjazdu.

Również we Fromborku po raz pierwszy natknęliśmy się na kuriozalne oznakowanie wlotu skrzyżowania, które zapewne w zamyśle projektanta miało coś ułatwiać, ale jest niezgodne z przepisami, nieprzejezdne rowerem (rower nie zakręci w miejscu pod kątem prostym) i kompletnie niezrozumiałe dla kierowców.

Na odcinku od Fromborka do Braniewa porzuciliśmy Green Velo i przerzuciliśmy się na drogę wojewódzką nr 504. Pokonanie poprzednich kilometrów zajęło nam więcej czasu niż się spodziewaliśmy, a podróżujący w przeciwnym kierunku ostrzegali, że odcinek ten jest wyjątkowo zły. Szosa wygląda malowniczo, jednak ruch na niej jest zbyt duży i szybki, by móc ją z czystym sumieniem polecić mniej wprawnym rowerzystom.

Braniewo

Na deser jeszcze kilka ciekawostka z Braniewa. To nowatorskie rozwiązanie niwelety drogi dla rowerów nazwaliśmy falowanie i spadanie.

Seria piętnastoprocentowych spadków kończy się ostrym zakrętem w prawo (na wprost schody). Czy można to było zrobić gorzej? Nie, chyba nie chcę wiedzieć...

Cdn.

Za Braniewem szlak Green Velo zmienia charakter. W większym stopniu wykorzystuje lokalne drogi asfaltowe, często niezłej jakości. O tych drogach - w następnym odcinku [zobacz >>>].