Kontynuuję relację [zobacz >>>] ze Wschodniego Szlaku Rowerowego w województwie świętokrzyskim. W drugiej i ostatniej części ze stolicy województwa dojedziemy do Sandomierza.

Kielce cd.

Wschodnia odnoga szlaku biegnie od schodów przy dworcu kolejowym przez deptak,

...następnie pięknym bulwarem na rzeką,

...i w końcu przez słynny bród na Silnicy [zobacz >>>].

Nie wiem, kto wpadł na pomysł, aby szlak Green Velo prosto znad rzeki wjeżdżał na górę Kadzielnię, ale chyba ten ktoś nigdy nie jeździł z sakwami. Poprowadzić długodystansowy szlak rowerowy przez jeden z najbardziej stromych podjazdów w mieście, to czysty brak doświadczenia w trasowaniu.

W Parku Kultury i Wypoczynku w Kielcach pas rowerowy, po którym prowadzi szlak Green Velo, służy do parkowania samochodów. Taka kultura i wypoczynek.

Ten sielski widok dziurawej drogi to nadal Kielce.

Chwila dobrej infrastruktury, czyli jedziemy wzdłuż drogi krajowej nr 73.

Kielce - Dyminy, szczyt inwencji kieleckich drogowców, czyli poprowadźmy ciąg pieszo-rowerowy przed kościołem a nuż w niedzielę ktoś na rowerzystę nakrzyczy. Soboty mogą być równie trudne, więc polecam ignorować tfurczość drogowców i jechać jezdnią.

Jak wiadomo w Kielcach rowery składają się jak scyzoryki – w miejscu o 90 stopni.

Kielce - Sandomierz

Za Kielcami szlak prowadzi świeżo wysypanym grubo okruchowym tłuczniem. Ta nawierzchnia nie należy do przyjemnych, ale radzę pojechać tam czym prędzej, bo za kilka lat droga stanie się nieprzejezdna od dziur.

W Rakowie drogowcy także popisali się nadmiarem złych pomysłów. Za przejazd rowerem tego skrzyżowania zgodnie z zamysłem autora rozwiązania powinno się dostawać co najmniej lizaka.

Wyjazd z Rakowa w kierunku Sandomierza i kolejny wyczyn drogowców, którzy myślą, że rower skręca w miejscu.

Od Iwanisk do Ujazdu prowadzi wydzielona droga dla rowerów. To doskonałe rozwiązanie, bo na tym odcinku ruch samochodowy latem jest duży. Jedyne co dziwi, to odsunięcie przejazdu rowerowego od skrzyżowania o 10 metrów. Może ktoś wie, po co?

Największa atrakcja szlaku w województwie świętokrzyskim, czyli siedząc w Miejscu Obsługi Rowerzystów widzieć przed sobą wydzieloną drogę dla rowerów i ruiny zamku w Ujeździe.

Trzy kilometry za Ujazdem kończy się droga dla rowerów i zjeżdżamy do wąwozów lessowych. To najtrudniejszy odcinek szlaku w całym województwie. Na przemian występują strome zjazdy i podjazdy.

Wjeżdżając do Sandomierza możemy podziwiać inwencję miejscowych drogowców. Od nadmiaru zakrętów przecież głowa nie boli.

Zjazd z mostu w Sandomierzu na prawym brzegu nie należy ani do bezpiecznych, ani do przyjemnych. Ruch rowerowy dopuszczono tu na chodniku o szerokości jednego metra i zakończonym wysokim krawężnikiem.

A wystarczyło utwardzić zjazd, z którego i tak korzystają wszyscy lokalni rowerzyści. Zgodnie z koncepcją, którą opracowało Zielone Mazowsze [zobacz >>>].

Na sam koniec przed dworcem kolejowym w Sandomierzu kolejny powód do rozpaczy nad polską lokalną myślą drogową. Ten samochód nie stoi na chodniku, ale na parkingu. Ciekawe, którędy mają zatem iść piesi?

Na deser

A jeśli wam się nie znudziło województwo świętokrzyskie, to możecie się jeszcze wybrać na drogę wojewódzką 753, która prowadzi z Kielc do klasztoru na Św. Krzyżu i pojechać pasem rowerowym po jezdni obok samochodów pędzących czasami 100 km na godzinę długą prostą z górki.

Podsumowanie

Świętokrzyski odcinek Green Velo prowadzi głównie lokalnymi bocznymi drogami, co ma swoją zaletę odkrywania Polski. W tą sielskość wmieszane zostało kilka dobrze zrobionych odcinków dróg dla rowerów i więcej złych rozwiązań z wysokimi krawężnikami na czele. Najbardziej bezsensowna decyzja to miejsce rozpoczęcia szlaku w Końskich, dokąd trudno dojechać, zamiast w Włoszczowie, która jest nieźle skomunikowanej kolejowo z całym krajem.