Greenways to szlaki komunikacyjne przeznaczone wyłącznie do podróży niezmotoryzowanych – pieszo, rowerem, na rolkach, czasem konno. [zobacz >>>] W Polsce pojęcie to, podobnie jak szlak rowerowy, strasznie się zdewaluowało, gdy na fali entuzjastycznego latania z kubełkiem farby oznakowano i nadano szumne nazwy 20 tysiącom kilometrów piaszczystych, błotnistych lub utwardzanych gruzem dróg torów testów wytrzymałościowych dla czołgów – a część z nich dodatkowo uhonorowano tytułem greenwaya.

W ostatnich latach jednak sytuacja zaczyna się zmieniać. W różnych zakątkach kraju powstało kilka naprawdę niezłych greenwayów z prawdziwego zdarzenia, wartych uwagi i reklamy. Dzisiaj parę przykładów z Pomorza.

Złocieniec – Połczyn Zdrój

Długość: 27 km.

Dojazd pociągiem: do Złocieńca ze Szczecina, Stargardu Szczecińskiego, Runowa Pomorskiego, Szczecinka.

O trasie pisano na łamach niniejszej witryny już w 2007 r. [zobacz >>>]. Ponieważ jednak ostatnio miałem okazję przejechać całość szlaku i przyjrzeć się jego funkcjonowaniu po kilku latach, uzupełnię relację.

Szlak rozpoczyna się na dalekich peryferiach miasta, ale dojazd do niego jest oznakowany.

Wybudowano także kawałek drogi dla rowerów wzdłuż ul. Połczyńskiej. Niestety, z kostki i bez skrajni, za to z niebezpiecznym przewężeniem na moście.

Na odcinku w pobliżu Złocieńca natężenie ruchu rowerowego potrafi być na tyle duże, że ścieżka zaczyna robić się zbyt wąska.

Dzięki bardzo dobrej nawierzchni, ze ścieżki korzystają też rolkarze.

Natężenie ruchu rowerowego uzasadnia przyznanie pierwszeństwa drodze dla rowerów nad drogami lokalnymi.

O ile gminy Połczyn Zdrój i Złocieniec zrealizowały projekt, to gmina Ostrowice zawaliła sprawę. W związku z czym w środku trasy straszy kilkukilometrowa dziura. Wyjeżdżona na brakującym odcinku żwirowa ścieżka jest wystarczająco dobra, aby przejechać z sakwami, ale już z przyczepką byłoby raczej trudno.

W niektórych krajach na granicy jednostek samorządowych stawia się tabliczki z nazwami. U nas jest prościej - na granicy gminy kończy się droga.

Swarzewo - Krokowa

Długość: 17 km.

Koszt budowy: 4 mln zł

Dojazd pociągiem: do Swarzewa (k. Pucka) z Gdyni (pociągi na Hel).

Droga dla rowerów wybudowana w latach 2010-2011 na rozebranej 5 lat wcześniej linii Swarzewo – Krokowa. 85% kosztów sfinansowała Unia Europejska w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego dla Województwa Pomorskiego.

Zabezpieczenie przed wjazdem nieuprawnionych pojazdów. Warto zwrócić uwagę na bardzo dobre oznakowanie poziome.

Wyremontowany wiadukt między Łebczem a Starzyńskim Dworem – droga dla rowerów prowadzi górą.

Nawet przy deszczowej pogodzie trasa ma swoich użytkowników.

Charakterystyczny element pomorskiego krajobrazu.

Okolice Karlina

Długość: najdłuższa trasa ok. 40 km, łącznie z odgałęzieniami 57 km.

Koszt budowy: 18 mln zł.

Dojazd pociągiem: do Karlina z Kołobrzegu, Białogardu, Piły, Poznania.

Budowa i zagospodarowanie ścieżek rowerowych na terenie Dorzecza Parsęty to projekt przygotowany przez Związek Miast i Gmin Dorzecza Parsęty i w 75% finansowany przez Regionalny Program Operacyjnego Województwa Zachodniopomorskiego. Projekt obejmuje budowę tras Karlino – Brzeźno, Karlino – Gościno, Gościno – Błotnica, Gościno – Dargocice, Gościno – Rymań – Jezioro Popiel, w zdecydowanej większości na nasypach dawnej Kołobrzeskiej Kolei Wąskotorowej.

W czerwcu, gdy zwiedzaliśmy te rejony, trasy nie były jeszcze w pełni gotowe.

Na długich odcinkach zostały jednak już wyasfaltowane...

...ewentualnie doprowadzone do przejezdności w standardzie autostrady na Euro...

…lub chociaż niezłej żwirówki.

Trwał także remont mostu nad Parsętą między Karlinem a Lubiechowem.

W lipcu odcinek przez most powinien być już gotowy.

W ramach podsumowania

Wszystkie opisane wyżej trasy można śmiało pochwalić i polecić każdemu rowerzyście. Oczywiście, pewne rzeczy można by poprawić lub uzupełnić, ale tak naprawdę jedyną rzeczą, która naprawdę doskwierała podczas testów był... niedobór lokali gastronomicznych. Wielokrotnie mieliśmy ochotę się zatrzymać na małe co nieco i wspomóc lokalną gospodarkę, a wokoło tylko pola, łąki, lasy... Mam nadzieję, że to tylko kwestia czasu i szlaki obrośnie usługami jak trasy rowerowe tuż za naszą zachodnią granicą [zobacz >>>].

Dobrze by było też, gdyby powstające odcinki tras zaczęły się już łączyć w dłuższe, logiczne ciągi. Z Karlina nie jest przecież jakoś strasznie daleko do Połczyna Zdroju; z Błotnicy już tylko rzut beretem do Kołobrzegu i nadmorskiej trasy rowerowej (o której może przy następnej okazji); w Swarzewie brakuje 2 km do połączenia ze ścieżką rowerową z Pucka – i tak dalej.

A jak Wasze wrażenia? Znacie inne tego typu trasy w Polsce? Relacje mile widziane.