We wrześniu opisałem w tej witrynie, jak smutny los zgotowali rowerzystom inwestor i wykonawca drugiej jezdni ulicy Kasprowicza [zobacz >>>]. Kolejny raz okazało się, że stołeczny rowerzysta pozbawiony istniejącego od dawna ciągu komunikacyjnego nie ma co liczyć na objazdy czy drogowskazy. Jak łatwo zgadnąć - od tego czasu sytuacja zmieniła się tylko na gorsze.

Kto daje i odbiera

Pisząc przed trzema miesiącami o humorystycznym widoku, jaki przedstawia stacja roweru miejskiego otoczona płotem, nie przypuszczałem, że poczucie humoru budowniczych ma jeszcze większy potencjał twórczy.

Przypomnę, że radość cyklistów obdarowanych sporym jak na stołeczne warunki parkingiem przy płd. budynku stacji metra Wawrzyszew (zdjęcie z lipca) nie trwała długo.

Choć chętnych nie brakowało, we wrześniu mieli do dyspozycji już tylko jeden stojak.

A w ostatnich dniach pozbawiono ich nawet tego jednego rodzynka wtrącając go za kraty. Jeśli ktoś przyjechał tu rowerem chcąc przesiąść się do metra, mógł na stojak najwyżej popatrzeć zza ogrodzenia. Jak na widzeniu w więzieniu.

Uwolnić stojak!

Niska temperatura i śnieg wcale nie oznaczają, że chętni do zaparkowania przy nim roweru zapadli w sen zimowy.

Apeluję do inwestora i wykonawcy: Zwróćcie stojakowi wolność! Pokażcie, że potraficie pracować nie tylko łopatą i spychaczem, ale także głową.

Niech ten zapis w witrynie stojaki.waw.pl będzie zgodny z prawdą.