W ostatnich dniach w Lesie Bielańskim pojawiły się nowe trasy rowerowe, o co Zielone Mazowsze zabiegało od prawie roku [zobacz >>>] [zobacz >>>] razem z Radą Warszawy [zobacz >>>] i indywidualnymi miłośnikami spokojnej rekreacji [zobacz >>>] (patrz też wtręt archiwalny poniżej).

Dwa szlaki pieszo-rowerowe północ-południe

W taki sposób oznakowano ścieżki z dopuszczonym ruchem rowerowym.

Od jednego z najbardziej uczęszczanych wejść przy ul. Podleśnej na wys. Klaudyny trasa zniża się na taras nadzalewowy, gdzie niestety często na drodze przeważa błoto. Wydaje się, że bardziej predestynowany do tej roli byłby główny trakt, na wprost od tego wejścia.

Wszystkie 100-200 metrowe połączenia ze ścieżką rowerową na wale oznaczono zakazem ruchu. Mijając po drodze kilka takich znaków można dojechać do ul.Dewajtis. Żadne z przecięć Rudawki nie jest formalnie dostępne z roweru.

Można za to udać się nad Rudawkę pieszo, co niektórzy robią dość regularnie, w celach zupełnie nie związanych z rekreacją czy zamiłowaniem do natury.

Wjazd w ul.Kamedulską z ul.Dewajtis. Do niedawna formalnie zamknięty dla rowerów (zdj. po lewej), obecnie zakwalifikowany jako pieszo-rowerowy (zdj. po prawej). Przy okazji obcięto boczny fragment zapory (dziękujemy!)

Dalej na północ oznakowano trasę w las mniej więcej na osi kościoła pokamedulskiego. Co ciekawe - prawie w połowie pokrywa się ona ze zlikwidowanym odcinkiem szlaku niebieskiego.

Reinkarnacja szlaku niebieskiego

7 marca został formalnie oznakowany brakujący odcinek szlaku niebieskiego. Niestety nowy "objazd rezerwatu" jest prawie dwukrotnie dłuższy.

Poprzednio szlak przecinał rezerwat i biegł całkowicie przez las, co ułatwiało oznakowanie. Obecne wymagało wkopania kilku słupków drogowskazowych, m.in. przy skręcie z ul.Dewajtis na północ.

W tym miejscu dawny szlak niebieski biegł w lewo, ku skarpie. Był to najbardziej atrakcyjny odcinek, obecnie trzeba jechać prosto.

Na obrazku obok widać fragment oryginalnej mapy z naniesionym na granatowo pierwotnym przebiegiem szlaków. Kolorem różowym zaznaczono omawiane wcześniej ścieżki pieszo-rowerowe. Zlikwidowany odcinek zakreskowano na czerwono. Jaśniejsza niebieska linia wskazuje przebieg uzupełnienia wyznaczonego niedawno na skutek naszego wniosku do Inżyniera Ruchu [zobacz >>>] (co niestety, z winy ZDM spowodowało opóźnienie prac rozbiórkowych przy estakadzie bielańskiej.) Z kolei żółta linia oznacza ścieżkę przez środek rezerwatu, na której często spotyka się samochody, a prawie non stop - wyjeżdżone przez nie błotniste koleiny zmuszające pieszych do chodzenia krawędziami.

Bardziej wnikliwi czytelnicy zadadzą sobie pewnie (podobnie jak my) pytania, jaki sens miało likwidowanie odcinka szlaku niebieskiego, skoro teraz dopuszcza się ruch na prawie połowie tej trasy. Dlaczego wyznaczenie tras dla rowerów następuje prawie rok po wprowadzeniu zakazu, a nie od razu, jako jedna spójna i przemyślana decyzja. Czy rowerzyści przynoszą najwięcej szkody rezerwatowi i nie ma innych zjawisk negatywnych wymagających pilniejszego zwalczania, czy może ustawienie zakazów najłatwiej odfajkować?

Kompletujemy dokumenty dotyczące tych pytań i niedługo wrócimy do tematu.

Wtręt archiwalny z forum ZOM

Dla pełności cytujemy poniżej ciekawą wymianę zdań na forum dyskusyjnym ZOM z sierpnia 2006 r. (wytłuszczenia od redakcji). Choć omawiany problem w dużym stopniu się zdezaktualizował, warto mieć świadomość, że stało się to właśnie dzięki naciskom społecznym takim jak ten poniższy.

Rowerzyści tylko po mieście

Od ośmiu lat mieszkam na Ursynowie i co tydzień sam lub wraz z rodziną korzystałem z możliwości, które niesie za sobą bliskość Lasu Kabackiego. Wycieczki rowerowe po Lesie stały się stałym punktem weekendowej rekreacji.

Leśne alejki dają możliwość bezpiecznej jazdy w przyjaznym środowisku, a kooegzystencja z pieszymi amatorami leśnych wycieczek nie pozostawiała nic do życzenia. Teraz pozostaje nam tylko jazda po ścieżkach rowerowych wśród ulic i budynków miasta - czy zarządcy terenów leśnych zakładają, że mieszkamy w mieście to las jest nam tylko dla ozdoby, a świeże powietrze na rowerze szkodzi?!

Zakaz wjazdu do Lasu Kabackiego jest idiotycznym pomysłem tych, którym brakuje wyobraźni a powinni w naszym imieniu myśleć, jak najlepiej udostępnić, zgodnie ze zdrowym rozsądkiem i niewątpliwymi wymogami ekologii, tereny zielone do wypoczynku.

Dlaczego pieszy turysta jest lepszy niż turysta na rowerze? Może niedługo Las Kabacki zostanie zamknięty w ogóle i to tylko dlatego, że "zarządcom" wydaje się, że efektywniej jest zarządzać zza biurka, a nie na miejscu pilnować i karać tych, którzy niszczą i psują wspólne dobro.

Piotr Kulesza

ZOM odpowiada

Lasy są dla ludzi - tą zasadą kieruje się Zarząd Oczyszczania Miasta opiekujący się niemal 3 tys. ha lasów miejskich.

Zasada ta jest również podstawą wszelkich działań podejmowanych w kompleksach leśnych w zakresie utrzymania porządku, tworzenia infrastruktury sportowej, zabawowej, budowania miejsc rekreacji czy wreszcie planowania szlaków pieszo-rowerowych.

Przy tego rodzaju działaniach uwzględniamy obowiązujące w Polsce regulacje prawne. W przypadku obszarów leśnych i rezerwatów przyrody opieramy się między innymi na ustawie O ochronie przyrody z dnia 16 kwietnia 2004 r. (Dz. U. Nr 92 Poz. 880). Zgodnie z art. 15 ust. 1 pkt. 15 w rezerwatach zabrania się ruchu pieszego, rowerowego, narciarskiego i jazdy konnej wierzchem, z wyjątkiem szlaków i tras narciarskich wyznaczonych przez organ uznający obszar za rezerwat przyrody.

ZOM współpracuje z Wojewódzkim Konserwatorem Przyrody w zakresie - zgodnego z prawem - dostosowywania miejskich lasów do potrzeb mieszkańców stolicy. Obecnie trwają intensywne prace nad wyznaczeniem pieszo-rowerowych szlaków w Rezerwacie Las Kabacki.

Rowerzysta dopytuje

Czy z wypowiedzi ZOM wynika, że przez ostatnie lata wszyscy (rowerzyści) łamaliśmy prawo wjeżdżając do Lasu Kabackiego, czy może interpretacja cytowanego przepisu ustawy została ostatnio bardzo zaostrzona. W cyt. przepisie nie ma bowiem mowy nt. czy szlaki mają być osobne dla pieszych, rowerzystów i jeżdżących konno wierzchem, czy nie są one te same.

A po drugie dlaczego restrykcje dotknęły tylko rowerzystów a nie także jeżdżących wierzchem konno? Poza tym w Lesie Kabackim są tylko trzy szlaki piesze wyznaczone zgodnie z zasadami (kolorowy pasek między białymi), a w związku z tym, jeżeli tak restrykcyjnie stosowane jest prawo wobec rowerzystów, dlaczego pieszym pozwala się na korzystanie z pozostałych, nie oznaczonych ścieżek i alejek. Znowu dochodzimy do absurdu. Może jednak niech prace nad wyznaczaniem szlaków (i oznaczaniem ich w terenie) nie powodują zamknięcia dostępu do Lasu. Nikomu nie chodzi o to aby rozjeździć przyrodę, ale aby z niej zdrowo korzystać. Przypominam, że urzędnicy zarządzający naszym wspólnym dobrem zarządzać powinni w naszym imieniu, a nie przeciwko nam.

Piotr Kulesza

Forum znika

Niestety, pracownicy ZOM tę ostatnią wypowiedź zbyli już milczeniem. A od pewnego czasu forum przestało istnieć, co było jedną z przyczyn umieszczenia tego tekstu w witrynie ZM i "ocalenia go od zapomnienia".