Szerokim echem odbiła się wypowiedź rzecznika stołecznego ratusza Bartosza Milczarczyka, jakoby Warszawa wykonała ogromny skok cywilizacyjny w infrastrukturze rowerowej. Znaczącą zmianę w tej dziedzinie trzeba odnotować przy ul. Marymonckiej, na jednej z głównych tras o znaczeniu ponaddzielnicowym budowanej w mozole od wielu lat.

Względem tego, co opisaliśmy pół roku temu [zobacz >>>], rażąca niespójność trasy wprawdzie pozostała, ale to naprawdę drobiazg przy spektakularnym sukcesie, jaki dokonał się w innym wymiarze.

Otóż... Udało się wyeliminować niespójność mapy z rzeczywistością! Mapa skoczyła cywilizacyjnie i teraz wygląda tak, za co miejskim służbom należą się gratulacje tym większe, że zmianę wprowadziły z własnej inicjatywy.

Cyklistom pełnym obaw o ukaranie mandatem przy przecinaniu wjazdu na AWF, wściekłym na traktowanie jak pariasów pozbawionych jakichkolwiek praw albo zastraszonym przez relację rowerzystki, którą po kolizji w tym miejscu zabrano do szpitala [zobacz >>>], pozostaje ćwiczyć skoki cywilizacyjnie z jednego brzegu na drugi.

Władze miasta znają problem doskonale. Szesnaście miesięcy temu odbyła się wizja lokalna, po której ZTM (Pełnomocnik Prezydenta Warszawy ds. komunikacji rowerowej) miał skierować do ZDM prośbę o dopuszczenie ruchu rowerowego poprzez zjazd z AWF. Bezskutecznie. Choć niedługo potem dostawiono tam sygnalizatory dla pieszych i wymalowano przejście. Przypadek czy złośliwość?

W dyskusji nad polemiką z samozachwytem rzecznika Pełnomocnik najpierw wspomniał Marymoncką wymieniając duże arterie, wzdłuż których można już dziś korzystać z kilkukilometrowych wygodnych tras rowerowych w relacji do/z centrum. Następnie zaś wyjaśnił, że przejazd przy AWF powstanie wraz z wprowadzeniem priorytetu dla tramwaju wiążącego się z remontem sygnalizacji. Będzie to miało miejsce po zakończeniu prac przy kolektorze ściekowym.

Według z-cy dyrektora ZDM Michała Trzcińskiego budowa ścieżki przy Marymonckiej miała w całości zakończyć się 15 lipca 2012 r. Znając wiarygodność oficjalnych terminów (vide II linia metra, bulwary wiślane, most północny), dotychczasowe nastawienie ratusza do priorytetów dla tramwajów [zobacz >>>] i długą historię zapowiedzi ich wprowadzenia przy Marymonckiej [zobacz >>>] można liczyć się z tym, że przejazd rowerowy przy AWF nie pojawi się nigdy. Słusznie więc postąpił autor projektu do budżetu partycypacyjnego Wyznaczenie przejazdu dla rowerzystów w ciągu ścieżki rowerowej ul. Marymonckiej przez wjazd na teren AWF (BPA.III.I.P/1811/15.ELE – więcej app.twojbudzet.um.warszawa.pl/taskPropose/3651 ). Trzeba brać sprawy w swoje ręce.

Zamiast zadbać o sprawność i wygodę ruchu rowerowego na Marymonckiej właśnie teraz, kiedy utrudnienia innych form transportu tak dają się we znaki i dodatkowo stymulują do korzystania z roweru, władze odkładają to na mglistą przyszłość. Kierowcy i pasażerowie w korkach, to niech cyklistom też nie będzie zbyt dobrze.

Takie potraktowanie problemu przez Pełnomocnika rozczarowuje. Widać wyraźnie, że w stolicy decydujący głos w sprawie infrastruktury rowerowej nie należy do Hanny Gronkiewicz-Waltz, lecz do podwładnych Grażyny Lendzion i innych dyrektorów zaprawionych w lekceważeniu cyklistów. Ratusz daje milczące przyzwolenie na dowolne dezorganizowanie ruchu rowerowego [zobacz >>>], lekceważenie lokalnych standardów i krajowych norm.

Proponujemy jednak poszukać dla takich praktyk innego określenia niż skok cywilizacyjny.

Fragment mapy pochodzi z serwisu rowery.um.warszawa.pl/mapa-rowerowa