Od redakcji

W ramach akcji Warszawa na skróty zachęcamy Was do nadsyłania opisów swoich tras dojazdu do pracy lub na uczelnię. [zobacz >>>]

Dzisiaj o swojej trasie opowie Marek Słoń, profesor Instytutu Historii PAN. Rower jest jego głównym środkiem lokomocji od około 15 lat. W tym okresie mieszkał na warszawskim Żoliborzu, w Münster, w Paryżu i w Getyndze [zobacz >>>]. Obecnie rezyduje w Laskach w gminie Izabelin, a jego trasa codziennych dojazdów do pracy w centrum Warszawy to 13-14 km w jedną stronę.

Laski - Stare Miasto

Gmina Izabelin

Pierwsze 300 m to ulica gminna z progami spowalniającymi. Potem skręcam w lewo w główną trasę dojazdową łączącą gminę Izabelin z Warszawą. W godzinach szczytu jeździ nią w jedną stronę około 1000 samochodów, średnią prędkość szacuję na ok. 70 km/h.

Na tym odcinku bardzo by się przydała separacja od ruchu zmotoryzowanego, choćby w postaci dopuszczenia jazdy chodnikiem. Niestety ten ostatni nie zachowuje ciągłości po stronie południowej i cały jest nieprzystosowany do ruchu rowerowego: latarnie na środku, nierówności, krawężniki i „oczywiście” frezowana kostka brukowa.

Bielański szlak rowerowy

Już po 1,5 km mogę zjechać z tej ulicy na bielańską trasę rowerową. Około 600 m jedzie się bardzo nierówną drogą z płyt.

...i tam spotykamy pierwsze oznakowanie tej trasy – wraz ze szlabanem na całą szerokość drogi i zakazem wjazdu [zobacz >>>].

Leśny dukt jest wystarczająco szeroki, żeby minąć się z rowerzystą lub wyprzedzić pieszego, i zazwyczaj dość twardy. Zazwyczaj – ponieważ droga czasem jest nieprzejezdna. Zima i wiosenne roztopy lub deszczowa aura oznaczają konieczność rezygnacji z tego wariantu.

W dodatku ostatnim odcinkiem tej leśnej drogi poprowadzono niedawno dojazd do ogródków działkowych i została ona tak rozjechana, że przejazd zawsze jest niewygodny, a często zupełnie niemożliwy.

Oznacza to konieczność jazdy ruchliwym ciągiem ulic Arkuszowej i Wólczyńskiej przez dalsze 4 km aż do ul. Kwitnącej. Na ostatnim kilometrze przed skrzyżowaniem z ul. Nocznickiego rano często jest korek i wtedy warto tam zjechać na chodnik; wąski i nierówny, ale zazwyczaj pusty.

Broniewskiego

Przy supermarkecie Leclerc oba warianty się łączą. W stronę Warszawy jadę tu po prostu ul. Wólczyńską. Jeżeli natomiast chcę wracać przez las, mam kłopot: albo muszę przekroczyć jezdnię na przejściu dla pieszych i po 200 m skręcać w lewo z bardzo ruchliwej jezdni, albo przebijać się z rowerem przez zatłoczony zwykle peron przystanku tramwajowego. Władze dzielnicy Bielany i ZDM od kilkunastu lat odmawiają wybudowania tu niespełna 300 m drogi rowerowej i jednego przejazdu: w ten sposób główna trasa rowerowa łącząca Bielany z centrum Warszawy kończy się ślepo [zobacz >>>].

Od tego miejsca, tj. od przystanku Aspekt, przez niemal 5 km można jechać drogą rowerową. Ma ona typowo warszawski standard: z kostki, po jednej stronie ulicy, z cyklem świateł nierozróżniającym pieszego od rowerzysty i sporą liczbą drobnych atrakcji po drodze. Na szczęście ZDM, zarządca tej drogi, pozytywnie reaguje na zgłaszane problemy i wiele niedogodności udało się usunąć [zobacz >>>].

Al. Jana Pawła II

Od Pl. Grunwaldzkiego można nawet wybrać, którą stroną ulicy jechać. Szybciej jest stroną wschodnią, choć trzeba bardzo uważać na skrzyżowaniu na wysokości Arkadii. Gdy jedziemy w kierunku centrum, kierowcy skręcający w prawo w ul. Popiełuszki nas nie widzą (patrzą tylko w lewo).

Na tym samym skrzyżowaniu w odwrotnym kierunku kierowcy wprawdzie widzą nas świetnie, ale kształt drogi wmawia im pierwszeństwo tam, gdzie go nie mają, i w dodatku zachęca do szybkiej jazdy.

Na przystanku autobusowym przy samej Arkadii przejazd drogą rowerową niemal nigdy nie jest możliwy, ponieważ projektant zagwarantował maksymalizację konfliktu z pieszymi [zobacz >>>]. Zwykle najlepszym rozwiązaniem jest jazda krawędzią peronu przystanku.

Muranów

Po drugiej stronie ul. Słomińskiego najlepiej wjechać drogą pożarową [zobacz >>>] od razu w ul. Dziką. Na tej ostatniej niemal zawsze stoi na jezdni kilka samochodów i w ten sposób kierowcy sami wprowadzają skuteczne uspokojenie ruchu, na które nie może się zdobyć zarządca drogi.

Na ul. Karmelickiej wracam na drogę rowerową. Na skrzyżowaniu z ul. Andersa przewidziano jazdę rowerem na piechotę, a kilkaset metrów dalej ścieżka kończy się ślepo, więc od tego miejsca znów wybieram jezdnię.

Stare Miasto

Na ostatnim odcinku dojazdu do Rynku Starego Miasta staram się zminimalizować jazdę w strefie pieszej i po bruku. Najlepszy wariant to ciąg Długa – Podwale – Wąski Dunaj i tędy prowadzi moja droga powrotna. Niestety władze Warszawy nie są w stanie zdobyć się na dopuszczenie rowerów pod prąd na ul. Podwale, więc do pracy dojeżdżam Świętojerską, Freta i Nowomiejską. W strefie pieszej jadę poniżej 10 km/h i zachowuję przynajmniej 1,5 m odstępu od pieszych, a gdy jest zbyt ciasno – zsiadam i prowadzę rower.

Mapa

Czas jazdy

Cała trasa zajmuje mi 40-50 minut. Zdarza mi się lekko spocić, zależy to bardziej od tempa jazdy niż od temperatury. Zarówno przy -25 jak przy +25 wystarczy jechać troszkę wolniej – wtedy właśnie jest to około 50 minut – żeby uniknąć zgrzania się. Jeśli leży śnieg, czas przejazdu wygląda podobnie, ale prawie całą trasę trzeba pokonać jezdnią.