Oddziaływanie hałasu na człowieka jest ciągle bagatelizowane, gdyż jego skutków nie można dostrzec od razu. Jednak mieszkańcy dużych aglomeracji uznają hałas za największą uciążliwość, oddziałującą na sferę fizjologiczną i psychiczną, gorszą nawet od zanieczyszczenia powietrza.

Hałas nigdy jeszcze nie był tak powszechny, nigdy też nie oddziaływało na organ słuchu, inne zmysły i cały organizm człowieka tak wiele niepożądanych, nieprzyjemnych, dokuczliwych oraz szkodliwych drgań mechanicznych, które wpływają ujemnie na jego układ nerwowy, doprowadzają do przewlekłego urazu akustycznego, wywołują głuchotę, chorobę wibracyjną i są odpowiedzialne za przewlekłe stany zmęczenia czy wyczerpania.

Alarmujące wyniki uzyskali naukowcy Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu w Kajetanach współpracujący z inżynierami Politechniki Gdańskiej podczas pilotażowych badań hałasu w polskich szkołach. Wyniki ujawnione w grudniu 2008 r. zwracają uwagę, że hałas w szkołach przekroczył dopuszczalną dawkę bezpieczną dla słuchu i zdrowia. W pionierskich badaniach wykorzystano multimedialny system monitorowania hałasu, opracowany przez Katedrę Systemów Multimedialnych Wydziału Elektroniki, Telekomunikacji i Informatyki PG. Dzięki bezobsługowej stacji monitorowania, zamontowanej w dwóch warszawskich szkołach, zdiagnozowano hałas dochodzący do 110 dB (głównie podczas przerw). A przecież za bezpieczne natężenie dźwięków uznawany jest poziom 85 dB! Naukowcy wykazali, że taki poziom hałasu już po godzinie pogarsza słuch, co utrzymuje się przez kolejnych 8 godzin i co w konsekwencji może doprowadzić do trwałych jego uszkodzeń. Monitoring hałasu potwierdził też wcześniejsze wyniki przesiewowych badań słuchu wykonanych przez zespół prof. Henryka Skarżyńskiego, dyrektora Instytutu Fizjologii i Patologii w podwarszawskich Kajetanach, według których ponad 19% pierwszoklasistów i 21,5 % uczniów klas szóstych ma zaburzenia słuchu, zaś dzieci starsze cierpią na tzw. centralne zaburzenia słuchu (czyli zmiany na poziomie mózgu o charakterze trwałym). Do takich następstw przyczyniają się także inne czynniki – słuchanie głośnej muzyki w dyskotekach i z odtwarzaczy MP3, a także wszechobecny hałas panujący na drogach komunikacyjnych.

Stacja monitorowania Politechniki Gdańskiej jest przystosowana do badania hałasu także przy ruchliwych węzłach komunikacyjnych, gdzie dominujący wpływ na tzw. klimat akustyczny (stan środowiska ze względu na zanieczyszczenie hałasem i wibracjami określany za pomocą zespołu wskaźników, rozumianego jako wynik różnych grup hałasu i wibracji) ma hałas komunikacyjny. Poziomy dźwięku, których źródłem są środki komunikacji drogowej i kolejowej sięgają, 75–95 dB (pojazdy jednośladowe 79–87 dB, ciężarówki 83–93 dB, autobusy i ciągniki 85–92 dB, samochody osobowe 75–84 dB, maszyny drogowe i budowlane 75–85 dB czy wozy oczyszczania miasta 77–95 dB). Wartości te przekraczają o kilka decybeli polską normę, natomiast dopuszczalne poziomy hałasu określone dla środowiska innymi przepisami (maksimum 46–60 dB) zostały przekroczone o 12–37 dB. Szacuje się, że natężenie ruchu drogowego w ostatnich latach wzrosło trzykrotnie, a hałas wywołany tym ruchem większy od 60 dB występuje w ponad 60% długości dróg krajowych i 92% dróg międzyregionalnych. Średniodobowe poziomy ekwiwalentne hałasu wynoszą dla sieci dróg krajowych 70 dB i prawie tyle samo dla dróg kolejowych. Przy lotniskach osiąga on poziom 80–100 dB, zaś w otoczeniu zakładów przemysłowych 50–90 dB.

Lotniska to specyficzne powierzchnie oddziaływania wielu nakładających się źródeł hałasu, od pracujących silników, po startujące i lądujące samoloty. Do hałaśliwości maszyn dochodzi intensywność ruchu lotniczego w strefie lotów. Samoloty na trasach wznoszenia emitują w okolicznym terenie hałas na poziomie dochodzącym do 110 dB. Ich głośność zależy od rozwiązań technicznych i maksymalnej masy startowej. Zasięg hałasu obok terenów lotniska obejmuje także nieprzydatne do zamieszkania obszary położone do kilkunastu kilometrów. Za szczególnie uciążliwe uznawane są lotniska towarowe, ze względu na loty nocą.

Niepokojące jest, że podobne wartości hałasu odczuwane są na stanowiskach pracy w przemyśle. Zagrożonych hałasem i wibracjami do 100 dB jest w Polsce ok. 4 mln pracowników. Ponad 1,5 mln pracowników wypełnia obowiązki w miejscach o ponadnormatywnym poziomie hałasu, 500 tys. tam, gdzie poziom hałasu przekracza 90 dB, zaś 22 tys. pracuje w hałasie ekwiwalentnym przekraczającym 90 dB czy ponad 100 dB! Jest to zjawisko przybierające na sile, zwłaszcza że aktualna sytuacja nie jest w pełni zdiagnozowana, a przytoczone dane pochodzą sprzed kilku lat.

Pozostaje więc bronić się przed wszechobecnym hałasem, który obniża sprawność i chęci działania, zmniejsza wydajność pracy, stwarza zagrożenie wypadkami (utrudnia odbiór sygnałów optycznych), negatywnie oddziałuje na komunikowanie się i przyczynia się do powstawania chorób o podłożu nerwicowym oraz napięć w lokalnych społecznościach. Okazuje się, że klimat akustyczny środowiska poprawić mogą drzewa i krzewy, jak np. w zurbanizowanym Londynie, gdzie sporo miejsca zajmują parki i skwery. Wystarczą dwa rzędy wielometrowych topoli (znienawidzonych w Polsce i masowo wycinanych), aby wytłumić ponad 20 dB hałasu. Połowę tych dB wygłuszy gęsty żywopłot (przycinany w Anglii na kształt wysokiego muru zieleni). W przemyśle indywidualna ochrona przed hałasem zalecana jest przepisami BHP (rękawice, pasy, poduszki, rękawy czy obuwie przeciwwibracyjne).

Niemniej w kwestii hałasu za jakiś czas będziemy musieli uczynić dużo więcej. Dla zwrócenia uwagi na powszechnie występujący problem i jego bezsprzeczny wpływ na zdrowie Liga Niedosłyszących (League for the Hard of Hearing) stworzyła specjalny Międzynarodowy Dzień Świadomości Zagrożenia Hałasem. Aktualnie obchodzony jest co roku – 25 kwietnia. W Polsce został wprowadzony od 2000 r. przez Towarzystwo Higieny Akustycznej.

Artykuł pochodzi z miesięcznika Napędy i Sterowanie, nr 1/2009.