W kwietniowych ,,Naszych Bielanach'' ukazało się stanowisko Samorządu Studentów UKSW na temat ulicy Dewajtis. Jego autor pisze, że ,,budowa chodnika została zablokowana przez protestujących pseudoekologów" [zobacz >>>]. Mamy wrażenie, że chodzi o nas.

Kim jesteśmy

Duża część z nas uczestniczyła w relacjonowanej przez TVN i prasę pikiecie przy placu budowy na ul. Dewajtis 15 marca br., niektórzy z nas pisali w tej sprawie do urzędów i mediów.

Nie ukrywamy, że nasza postawa pośrednio przyczyniła się do przerwania robót. Dziwi nas jednak przypisanie tej zasługi bliżej nieokreślonym pseudoekologom. Nie wiadomo czy ta obelga jest atakiem na konkretne osoby, czy jej autor zabiera głos w sprawie, o której wie zbyt mało, i braki informacji wypełnia dyżurnym stereotypem. Podobnymi inwektywami często ośmiesza się w Polsce ludzi, którzy mają odwagę bronić natury. O ile więc samo słowo pseudoekolog nie dziwi, to zaskakuje w ustach studenta wyższej uczelni o katolickich korzeniach i kształcącej młodzież na kierunku ochrony środowiska.

Nikt z nas nie jest ekologiem z zawodu. Łączy nas poczucie troski o wspólne, bezcenne dziedzictwo Lasu Bielańskiego oraz niepokój wywołany postępowaniem Urzędu Dzielnicy. Zależy nam, aby warszawiacy czytający ,,Nasze Bielany'' - ludzie tacy jak my wiedzieli, że za protestami zarówno w sprawie chodnika, jak i wielu wcześniejszymi, znanymi z mediów, nie stoją zaślepieni, wsteczni ekolodzy, lecz oddolny ruch społeczny. Nie bronimy Lasu przeciw komukolwiek, lecz dla nas wszystkich i dla przyszłych pokoleń. Nie dajmy się dezinformować i dzielić.

Co proponujemy

Stale rosnący ruch na ul. Dewajtis zagraża i przyrodzie, i bezpieczeństwu pieszych. Pilną potrzebę poprawy tej sytuacji widać od dawna. Uważamy za konieczne zdecydowane ograniczenie ruchu poprzez wprowadzenie przepustek i takich środków technicznych [zobacz >>>], które uniemożliwią wjazd większej liczby samochodów, niż mogą pomieścić legalne parkingi. Należy też zakazać wjazdu ciężarówek z wyjątkiem np. śmieciarek. Dopóki nie pojawią się inne możliwości, najtańszym i najprostszym sposobem jest właśnie zmniejszenie liczby pojazdów oraz organizacja ruchu dająca pieszym na jezdni większe prawa, aby mogli bezpiecznie współistnieć z niewielką liczbą aut.

Radą na brak dojazdu do UKSW komunikacją miejską byłoby uruchomienie autobusu po Wisłostradzie z przystankami w istniejących zatokach i poprawieniem dojścia do uczelni od strony Wisły [zobacz >>>] [zobacz >>>] [zobacz >>>].

Chcielibyśmy, aby władze dzielnicy wreszcie zaczęły same z siebie wyczerpująco i zawczasu informować obywateli o swoich planach inwestycyjnych oraz podjęły działania wygaszające konflikt narastający wokół Lasu Bielańskiego. Jest on w dużym stopniu pozorny i wynika głównie z nieznajomości historii i tła problemu. Możliwości poprawy sytuacji wskazaliśmy wyżej. Liczymy na inicjatywę Rady i Zarządu Dzielnicy przy wcieleniu ich w życie.

Czemu się sprzeciwiamy

Na koniec wyjaśnijmy, dlaczego budowa chodnika wzbudziła nasz sprzeciw.

Lasowi Bielańskiemu wyrządzono już w przeszłości wiele nieodwracalnych szkód metodą faktów dokonanych, bez poszanowania środowiska i bez pytania społeczeństwa o zdanie. Dziś władze doskonale wiedzą, jak wielki oddźwięk społeczny budzą problemy Lasu. Świadczy o tym frekwencja na rozprawie administracyjnej w marcu 2008 r. na temat połączenia ul. Dewajtis z Wisłostradą czy liczba pism złożonych w tej sprawie przez mieszkańców. Mimo to Urząd rozpoczął w rezerwacie roboty budowlane nie informując ani słowem o ich celach i zakresie. Czy łudził się, że takie postępowanie nie wywoła podejrzeń ukrytych intencji i obaw dalszej degradacji przyrody?

Niepokoje związane z budową chodnika okazały się uzasadnione. Na kopii projektu czytamy o likwidacji progów spowalniających, co oznacza większe zagrożenie dla pieszych i zwierząt i otwiera drogę dla wprowadzenia do rezerwatu linii autobusowej. Urząd dopuścił się też poważnych uchybień - rozpoczął roboty budowlane w rezerwacie bez zgody Konserwatora Przyrody i przed upływem wymaganych prawem 30 dni od zgłoszenia. Na wytyczenie trasy chodnika już wydano z kasy dzielnicy aż 10 tysięcy zł [zobacz >>>] nie mając pewności, czy będzie zgoda na jego budowę. Nie pochwalamy takiego gospodarowania środkami publicznymi, kiedy wiele pilnych zamierzeń odkłada się z powodu braku pieniędzy. Po nagłośnieniu sprawy pośpiesznie zlikwidowano plac budowy, co potwierdza formalne przeszkody. I to one są faktyczną przyczyną zaniechania budowy chodnika, a nie sprzeciw społeczny, który pomógł te nieprawidłowości ujawnić.

Nasz apel

Na zakończenie również chcemy zaapelować do wszystkich Czytelników. Nie bądźcie obojętni na los Lasu Bielańskiego! Sprawa chodnika dowodzi, że Las nadal nie jest bezpieczny i sam się nie obroni. Tylko nasza liczna i aktywna współodpowiedzialność może go ochronić przed różnymi zakusami. Wszelkie zamierzenia mogące wpływać na rezerwat muszą być prowadzone albo perfekcyjnie pod każdym względem, albo wcale. Potrzebna jest również Wasza pomoc, aby tego pilnować. Poprzyjcie nasze postulaty. Włączcie się w nasze działania - napiszcie do nas na adres sekcja.bielany[na]gmail.com lub zadzwońcie pod numer (22) 6217777.

mieszkańcy Bielan i Żoliborza
/podpisy 75 osób w załączeniu/

Jedna z reakcji na apel

Szanowni Państwo,

całym sercem popieram Waszą inicjatywę. Jestem warszawianką od pokoleń, od ponad 40 lat mieszkam na Bielanach. O Lesie Bielańskim mówi się zwyczajne "Lasek Bielański", ale chyba nie wszyscy wiedzą, że ten cudowny skrawek lasu to pozostałość Puszczy Mazowieckiej, to unikalny pomnik przyrody, który szczególnie należy chronić [zobacz >>>] [zobacz >>>].

Zdaję sobie sprawę, że należy budować drogi, autostrady i inne zdobycze cywilizacji, jednak gwałt zadany przyrodzie można wybaczyć tylko w przypadku absolutnej konieczności. Tymczasem żądania studentów UKSW są zwyczajnym kaprysem. Przecież to młodzi ludzie, którym nie zaszkodzi spacer, nawet po jezdni, zwłaszcza, że jest pokryta asfaltem, a ruch na niej jest minimalny. Dziwię się tym młodym ludziom, którym przede wszystkim powinno zależeć na ochronie przyrody.

Mam już dosyć żądań ludzi krótkowzrocznych, myślących tylko o sobie i obrażających innych.

Jestem z Wami, pozdrawiam i liczę na zwycięstwo

Elżbieta L.

Od redakcji

List ukazał się drukiem w czerwcowym wydaniu miesięcznika ,,Nasze Bielany'', jednak pominięto liczbę osób, których podpisy zostały złożone razem z tekstem. Nie zachowano też pogrubień w tekście, mimo że e-mail do redakcji zawierał taką prośbę.

Tym niemniej publikację stanowiska zawierającego krytykę postępowania Zarządu Dzielnicy trzeba docenić. Nieczęsto się to zdarza w ulukrowanej i przesłodzonej prasie samorządowej, służącej głównie promocji decydentów, a nie kontestowaniu ich dokonań czy dyskusji o sprawach bardziej drażliwych.

[Odsyłacze w tekstach dodane na użytek publikacji w witrynie]