List czytelniczki

My naprawdę mamy państwo z dykty. Albo raczej z blachy samochodowej. A już na pewno usankcjonowanej przez państwo (miasto) pogardy dla pieszych zmuszonych do lawirowania na chodnikach wśród zaparkowanych gdzie popadnie samochodów. Poczucie bezkarności jest już tak duże, że kierowcy nagminnie łamią zakazy i wjeżdżają na chodnik przez przez przejścia dla pieszych, a następnie krążą po nim w poszukiwaniu dogodnego miejsca do zaparkowania.

Wymownym przykładem jest odnowiona przy okazji budowy metra Świętokrzyska i rejon Ronda ONZ, a więc ścisłe centrum Warszawy. Już w trakcie budowy, władze Warszawy (gabinet prezydenta) i Zarząd Dróg Miejskich były alarmowane o ustawicznym łamaniu przepisów przez pracowników budowy blokujących przejście dla pieszych (samochody parkowały nawet na pasach) na skrzyżowaniu Świętokrzyskiej i E. Plater. W odpowiedzi na apel, by zabezpieczyć chodniki i przejścia przy pomocy choćby tymczasowych słupków, a czymś bardziej trwałym kiedy teren będzie już odnowiony, otrzymałam zawiadomienie, że Miasto nie zamierza tego robić, a już na pewno nie w przyszłości, gdyż projekt nie przewiduje tego typu barier. Jedyną wątpliwą jakościowo poradą było odesłanie mnie do straży miejskiej, o „skuteczności” której długo by można było pisać (Zgłoszenie zostało przyjęte, zarejestrowane pod nr ... i sytuacja nadal nie zmienia się ani o jotę).

Na efekty takiej polityki długo nie trzeba było czekać. Zakończenie budowy centralnego odcinka drugiej linii uroczyście odtrąbiono a tym samym świeżo odnowione z publicznych pieniędzy eleganckie chodniki zaczęły służyć jako... miejsca parkingowe. Do kuriozalnej sytuacji doszło na Świętokrzyskiej w rejonie Ronda ONZ gdzie wjeżdżające na chodnik samochody zaczęły blokować wytyczoną tam ścieżkę rowerową i na samym Rondzie gdzie wyjścia z metra (zwłaszcza to przy biurowcu Rondo 1 od strony al. Jana Pawła II) zaczęły oblepiać i blokować parkujące tam na dziko samochody, dewastując dopiero co wyremontowane chodniki.

Gabinet Prezydenta na systematyczne i udokumentowane zdjęciami maile z apelami o uporządkowanie tej sytuacji (poprzez ustawienie słupków lub/i stojaków na rowery) nie raczył odpowiadać (ani na zapytania co Miasto zrobiło lub zamierza zrobić w tej kwestii), a ZDM przyjrzał się rzeczywiście sprawie (bo wcześniej jakoś nikt z Miasta tego nie zdołał zauważyć), po czym parę miesięcy temu poinformował, że Inżynier Ruchu odstąpił od pomysłu zamontowania słupków. A... i skierował sprawę do straży miejskiej, by objęła teren kontrolami (Zgłoszenie zostało przyjęte, zarejestrowane pod nr ...).

Od oddania do użytkowania nowych stacji metra i chodników w centrum stolicy upłynął więc niemal rok, a Miasto mimo licznych monitów nie zrobiło nic, by rozwiązać opisany wyżej jakże prozaiczny problem. Proponuję nowy slogan dla odchodzącej, mam nadzieję, ekipy: Nowe chodniki, by parkowało się przyjemniej!

Zdjęcia

Nielegalne parkowanie utrudniające dostęp do stacji metra przy Rondzie ONZ.

Jeszcze bardziej wymowny widok na tę samą sytuację z wnętrza – chyba nie wymaga komentarza.

Od redakcji

Niedawno odbył się Kongres Transportu Publicznego, na którym prezes metra Jerzy Lejk chwalił się miliardami wydanych złotych, milionami przewiezionych pasażerów i miastotwórczym wpływem swojej instytucji. Może pan prezes powinien czasem wstać zza biurka, odpocząć od statystyk i przyjrzeć się bliżej dostępności stacji? Obejrzeć, na jakie utrudnienia napotykają pasażerowie? Wyciągnąć z popełnionych błędów wnioski na przyszłość?