Warszawa zaczęła wytyczać pasy rowerowe, co trzeba docenić i odnotować na plus. Z drugiej strony - kilka wykonanych jak dotąd odcinków nie wypełnia luk w spójności sieci i ginie w morzu potrzeb i zaległości[1]. W kolejce czekają kolejne realizacje, w tym kilka projektów już zatwierdzonych, co również cieszy, ale jednocześnie rozbudza apetyt.

Spośród wielu ulic predestynowanych do przepasowania priorytet należy nadać tym, które w godzinach samochodowego paraliżu stają się dla cyklisty praktycznie nieprzejezdne, a jednocześnie pełnią ważną rolę tras głównych. Przykładem może być fragment ul. Andersa od Stawek do Nowolipia. Warunki jazdy na nim pokazuje poniższy film.

Dla porównania na kolejnym filmie można zobaczyć, jak funkcjonuje w tych samych porannych godzinach jedna z wielu ulic w Berlinie po wydzieleniu pasa dla rowerów. Ogromny korek zupełnie nie szkodzi rowerzystom. Tymczasem w Warszawie na użytkowników nieszkodliwego dla otoczenia środka transportu zamiast nagrody spada kara stania w korku, inwazji na chodnik albo niebezpiecznego meandrowania między samochodami.

Efektywniej

W punkcie 4.4.1 warszawskich Standardów rowerowych[2] można przeczytać, że ,,Wprowadzanie pasów dla rowerów jest najbardziej efektywną formą rozwoju infrastruktury rowerowej w obszarze śródmieścia Warszawy." To prawda - w przeciwieństwie do drogi rowerowej pasy nie wymagają pozwolenia na budowę, a jedynie projektu zmiany organizacji ruchu.

Pasy poprawiają efektywność również przemieszczania się rowerem - na jezdni, obok samochodów jedzie się znacznie szybciej niż na ścieżce rowerowej, której przeważnie nic nie oddziela od chodnika i bywa traktowana jako jego uzupełnienie zarówno przez pieszych, jak i parkujących kierowców. Więcej pasów to większa konkurencyjność roweru względem innych środków lokomocji.

Bezpieczniej

Za przyspieszeniem tempa wytyczania pasów przemawia nie tylko spójność sieci i wygoda rowerzystów, ale również bezpieczeństwo. Przywołajmy fragment doskonałego opracowania Miasta rowerowe miastami przyszłości[3] - jakże trafnie stawiający diagnozę polskim zwyczajom: jeżeli są źle pomyślane, ścieżki rowerowe dają fałszywe poczucie bezpieczeństwa zarówno kierowcy, jak i rowerzyście (każdy się czuje "u siebie" i wymusza szacunek drugiej strony, w takim przypadku istnieje niebezpieczeństwo pomylenia pierwszeństwa domyślnego i oczywistego). Dzisiaj wiemy, że ścieżki rowerowe stanowią dobre rozwiązanie tylko w niektórych sytuacjach i że poprawiają bezpieczeństwo rowerzystów tylko pod pewnymi, bardzo ścisłymi warunkami. Źle pomyślane ścieżki rowerowe zwiększają ryzyko wypadków.

I jeszcze jeden fragment: Często rozsądne działania zmniejszające ruch, nakierowane na przestrzeganie maksymalnej dopuszczalnej prędkości (najczęściej 50 km/godz.), pozwalają na zmniejszenie szerokości pasów ruchu i na utworzenie dzięki temu przestrzeni niezbędnej dla rowerzystów. A poprawa bezpieczeństwa to istotna korzyść również dla pieszych i samych kierowców. Im więcej pasów, tym więcej rowerzystów przekonuje się do korzystania z jezdni i rezygnuje z chodników. Warto ich do tego zachęcać konstruktywnie.

Odważniej

W tej samej książce pojawia się kluczowe dla rozwoju transportu rowerowego zalecenie, aby odważyć się na redystrybucję przestrzeni i środków. Polskim decydentom brakuje zwłaszcza odwagi redystrybucji przestrzeni. Wolą wydzielać ciągi rowerowe z chodników (np. chybiony projekt w alei Szucha), niż narazić się zmotoryzowanym. A przecież mnóstwo przewymiarowanych stołecznych ulic nie tylko kwalifikuje się do zwężenia pasów ruchu, ale wręcz wymaga takiej terapii w trybie pilnym. Redystrybucja jezdni pozwoli uzyskać na niej pasy rowerowe. Będzie bezpieczniej, ciszej, atrakcyjniej i sprawiedliwiej.

Powstałe do tej pory w Warszawie pasy rowerowe przylegają do prawej krawędzi jezdni, ale nie zawsze tak musi być. W wielu przypadkach można je wytyczyć odważniej, między pasami ruchu dla samochodów - co ilustruje np. poniższy film nakręcony w Genewie.

Przypisy

[1] W miejscach, w których budowa wydzielonych ścieżek byłaby trudna lub nieracjonalna, powstaną wydzielone pasy rowerowe - zapowiadał program wyborczy Platforma dla Warszawy w roku 2006 [zobacz >>>]. Niestety, pani prezydent Hanna Gronkiewicz - Waltz rozpoczęła realizację tego fragmentu dopiero siedem lat później.

[2] „Standardy projektowe i wykonawcze dla systemu rowerowego w m.st. Warszawie” Załącznik do Zarządzenia nr 3618/2009 Prezydenta m.st. Warszawy z dnia 4.09.2009 r.
strategiatransportowa.um.warszawa.pl/sites/default/files/standardy.pdf

[3] Miasta rowerowe miastami przyszłości, Biuro oficjalnych publikacji wspólnot europejskich, Luksemburg 2000 r., ISBN 92-828-5739-5
ec.europa.eu/environment/archives/cycling/cycling_po.pdf