Parę tygodni temu na ulicę Słowackiego po 3 latach przerwy powróciły tramwaje - i bardzo dobrze, tylko dlaczego przy okazji zamknięto przejście przez tory na przystanek autobusowy przy Urzędzie Dzielnicy? [zobacz >>>] Zmuszanie ludzi do chodzenia pod ziemią w tym miejscu jest absurdalne - najwyższy czas na wyznaczenie normalnego przejścia zarówno przez tory, jak i przez ulicę Słowackiego.

Przejście dla pieszych przy Merkurym. Zdjęcie archiwalne ze strony zoliborzanie.pl.

Przejście przez ulicę Słowackiego na wysokości Urzędu Dzielnicy istniało "od zawsze", a w każdym razie widać je na starych zdjęciach (od lat 60-tych, bo wcześniej, zanim zbudowano Urząd Dzielnicy i Merkurego, przejście nie było potrzebne). Jest wiele argumentów żeby je przywrócić, a bardzo mało (i wątłych) za utrzymaniem stanu obecnego.

Dlaczego przejście?

1. Ruch pieszy w tym miejscu jest duży, po obu stronach ulicy jest wiele celów podróży. Po jednej stronie dom handlowy Merkury, Urząd Dzielnicy i przystanki komunikacji miejskiej, po drugiej bazarek i poczta, poza tym to najkrótsza droga do Urzędu i Merkurego dla wielu żoliborzan, idących od strony Hozjusza / Filareckiej. O tym, jak wiele osób chce tu przejść przez ulicę, można było się przekonać przed zamknięciem przejścia przez tory, gdy co chwila ktoś przebiegał przez Słowackiego. Kolejna poszlaka to wydeptana ścieżka przez torowisko tramwajowe w miejscu w którym kończy się płot przy przystanku autobusowym - bieganie 60 stopni w dół i w górę, żeby ominąć dwa tory tramwajowe mało komu się uśmiecha.

W obecnej sytuacji każdy, kto chce przejść np. z Merkurego na bazarek, musi stracić co najmniej 2 minuty na zejście i wejście po schodach przejścia podziemnego, albo 4 minuty jeśli pójdzie do najbliższego przejścia przy placu Wilsona albo ul. Suzina (250 metrów w obie strony).

2. W odróżnieniu od pieszych, samochodów na ul. Słowackiego jest akurat niedużo - jadący tranzytem do Śródmieścia czy innych dzielnic kierują się raczej na sąsiednie ulice Stołeczną i Wisłostradę, które są szersze, a na Wisłostradzie dodatkowo jest mniej świateł i dopuszczona wyższa prędkość. Ponadto kierowców na Słowackiego skutecznie blokują nieskoordynowane światła na sąsiednich skrzyżowaniach z Krechowiecką i Suzina.

Tak jest teraz, a docelowo, wg Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego Warszawy, ulica Słowackiego będzie ulicą lokalną, o randze takiej jak Potocka czy Wojska Polskiego. Co prawda przy Słowackiego są liczne cele podróży (jak wyżej wspomniano), ale nie generują one dodatkowego ruchu samochodowego z prostego powodu - brak parkingów.

Tak więc gdyby wyznaczyć przy Urzędzie Dzielnicy przejście dla pieszych, straty czasu kierowców z tego powodu byłyby znacznie mniejsze niż straty pieszych w sytuacji braku przejścia. Każdy pieszy traci co najmniej 2 minuty, a mniej sprawny 4-5 minut, kierowca na przejściu traci kilkanaście sekund - ruch samochodowy musiałby być co najmniej 5 razy większy niż pieszy, żeby straty czasu się wyrównały. Co więcej, dzięki światłom przy Suzina i placu Wilsona ten odcinek Słowackiego jest często pusty (z czego korzystają przebiegający przez jezdnię mimo braku wyznaczonego przejścia) - więc straty czasu kierowców będą minimalne. Zaś docelowo ulica Słowackiego będzie miała po jednym pasie w każdą stronę i kolejne przejścia dla pieszych nikomu nie będą przeszkadzały.

3. Niepełnosprawni, rodzice z wózkami, emeryci itp. Sprawny człowiek w przejściu podziemnym straci dwie minuty, a mniej sprawny? Schody do przejścia podziemnego są długie i śliskie [zobacz >>>], a poręcz choć ładna, to zupełnie niepraktyczna. Można skorzystać z windy, ale trzeba do niej najpierw kawałek dojść, a potem sprawdzić czy działa. [zobacz >>>] Jakiś czas temu winda po stronie bazarku nie działała przez ponad dwa miesiące - jak nas poinformowało metro, części zamienne płyną ze Stanów. Jeśli winda nie działa, trzeba iść do sąsiedniego przejścia i nadrobić 250 metrów (w obie strony) - sprawnemu zajmie to 4 minuty, a mniej sprawnemu?

4. Wśród celów Strategii Zrównoważonego Rozwoju Systemu Transportowego Warszawy, która została uchwalona przez Radę Miasta i do której powinny stosować się miejskie instytucje, wymienione są m. in.: poprawa warunków podróżowania osób z ograniczoną zdolnością poruszania się oraz przywrócenie ulicom funkcji miejskich. Nigdzie natomiast nie jest zapisane, że przez ulice lokalne (taką rangę ma ulica Słowackiego) w centralnych obszarach miasta (tak klasyfikowany jest Żoliborz) piesi mają przechodzić pod ziemią. Niedawno zgodnie ze strategią poprawiono sytuację pieszych na przejściu przez Słowackiego przy Urzędniczej [zobacz >>>], teraz czas na kolejny krok.

Dlaczego brak przejścia?

1. Żeby ruch samochodów był bardziej płynny? W tym przypadku nie ma to żadnego uzasadnienia - jak pokazano wyżej piesi tracą więcej czasu niż kierowcy samochodów, a poza tym ulica lokalna nie jest od tego, żeby można było płynnie przejechać z przedmieść do centrum. Sprawną komunikację między dzielnicami mają zapewnić drogi główne, czyli na Żoliborzu Stołeczna, Krasińskiego, Broniewskiego, Powązkowska i Wisłostrada.

2. Bezpieczeństwo? Podobno w Polsce żyją wyjątkowo krwiożercze tramwaje, przed którymi trzeba chronić pieszych ustawiając zasieki i zapory przeciwpiechotne. Wejście na tory tramwajowe oznacza śmierć, dlatego pieszy powinien biegać pod lub nad torami. Podobnie groźne są zresztą samochody - zbudowanie ulicy bezpiecznej dla pieszych przekracza możliwości przeciętnego polskiego drogowca. Tymczasem przykłady innych krajów wskazują że jednak "da się". Np. w Bremie czy Amsterdamie tramwaje kursują przez środek deptaków, i mimo braku płotów oddzielających pieszych od tramwajów nikomu nie dzieje się krzywda. [zobacz >>>]

W Amsterdamie tramwaj może jeździć bez barierek.

Co zrobić?

Również u nas, jak dobrze poszukać, znajdą się (i to całkiem niedaleko) przykłady do naśladowania. Np. wspomniane już przejście przez Słowackiego przy Urzędniczej [zobacz >>>] - jeszcze do niedawna trzeba tam było za jednym zamachem pokonać cztery pasy jezdni (po dwa w każdym kierunku) i dwa tory tramwajowe. Teraz do przejścia jest jeden pas mniej, a przede wszystkim po drodze są dwie wysepki, gdzie pieszy może się zatrzymać przed pokonaniem kolejnego kierunku ruchu. I pomijając słabą widoczność od strony Hali Marymonckiej (zakręt pod górkę plus nielegalnie parkujące samochody) przejście jest wystarczająco bezpieczne, niepotrzebne są światła czy inne kosztowne wynalazki.

Przejście dla pieszych przy Urzędniczej.

Tak samo można by zrobić przed Urzędem Dzielnicy. Zwęzić Słowackiego od Suzina do Filareckiej do jednego pasa ruchu (i przesunąć na prawy pas miejsca postojowe z chodnika, który z tego powodu jest zbyt wąski). Dzięki temu będzie miejsce na wysepkę po środku - i załatwione. Ruch samochodów na Słowackiego jest wystarczająco blokowany przez światła przy placu Wilsona i Suzina, więc przejście przy Urzędzie będzie bezpieczne nawet bez świateł. Tramwaje też nie rozwijają na tym odcinku kosmicznych prędkości, bo obok jest przecież przystanek (nawiasem mówiąc przystanek ten jest na całej długości w żaden sposób niezabezpieczony przed wtargnięciem przechodnia na tory tramwajowe!).

Przy okazji można zlikwidować niepotrzebną zatokę autobusową - kawałek dalej na przystanku Teatr Komedia autobusy zatrzymują się na prawym pasie i w żaden sposób nie blokuje to ruchu samochodów, tak samo można zrobić przed Merkurym.

P.S.

A tak to robią w Amsterdamie: [zobacz >>>]