Tendencyjny wybór cytatów

Przypadkiem natrafiłem ostatnio na oficjalny poradnik Ministerstwa Spraw Zagranicznych pt. Polak za granicą:

www.msz.gov.pl/Poradnik,Polak,za,granica,20735.html

Czytając opisy poszczególnych krajów, w sekcji Informacje dla kierowców, można się dowiedzieć, że…

DANIA (Królestwo Danii)

Przy skręcie w prawo należy szczególnie uważać na rowerzystów nadjeżdżających z tyłu, gdyż mają oni bezwzględne pierwszeństwo ruchu.

NIDERLANDY (Królestwo Niderlandów)

Kierowcy powinni zwracać szczególną uwagę na rowerzystów, którzy na ścieżkach rowerowych mają bezwzględne pierwszeństwo.

NIEMCY (Republika Federalna Niemiec)

W miastach kierowca powinien zwracać szczególną uwagę na pieszych i rowerzystów, którzy na przejściach i ścieżkach rowerowych korzystają z bezwzględnego pierwszeństwa. W przypadku kolizji z rowerzystą lub pieszym kierowca samochodu musi liczyć się ze szczegółowym postępowaniem wyjaśniającym, nawet jeśli nie było poważnych następstw zdarzenia.

Jeszcze bardziej tendencyjny komentarz

Warto sobie uświadomić, że te złowrogie bezwzględne pierwszeństwo rowerzystów, powtarzające się w opisach różnych krajów, to nie jest jakiś lokalny wymysł Danii, Holandii czy Niemiec. To są ogólne zasady zapisane w Konwencji Wiedeńskiej o ruchu drogowym, ratyfikowanej przez 67 państw, która m.in. warunkuje wzajemne uznawanie praw jazdy. Od 1984 r. Konwencja ta obowiązuje również w Polsce, a co więcej stosuje się bezpośrednio i ma pierwszeństwo nad zapisami Ustawy Prawo o ruchu drogowym [zobacz >>>]. To, że polskim kierowcom wyjeżdżającym za zachodnią granicę trzeba przypominać o uniwersalnych zasadach ruchu drogowego, to - mówiąc wprost - obciach.

Na tę śmieszno-straszną sytuację składa się zamieszanie, jakie w polskim prawie o ruchu drogowym wprowadził w 2001 Jan Friedberg z Ministerstwa Transportu i Gospodarki Morskiej [zobacz >>>], i bezradność policji, która bagatelizuje wymuszenia pierwszeństwa na rowerzystach, woląc bawić się w rozdawanie kolorowych gadżetów [zobacz >>>]. Jedno i drugie jest jednak tylko symptomem specyficznie polskiego podejścia do problematyki bezpieczeństwa ruchu, w myśl którego na drogach, jak w dżungli, to słabszy (rowerzysta, pieszy) powinien uważać na silniejszego (nadjeżdżający samochód). Podejście to pozwoliło Polsce zająć pierwsze miejsce w wielu rankingach, np. odsetka najechań na pieszych albo śmiertelności rowerzystów na milion mieszkańców, oraz dwukrotnie zdobyć (nie)prestiżową nagrodę dla kraju najgorzej dbającego o niechronionych uczestników ruchu [zobacz >>>].

Na deser

Na deser wyobraźmy sobie, że minister spraw zagranicznych z równą powagą radzi np.: w Niemczech kierowca musi zatrzymać się, gdy na sygnalizatorze pali się czerwone światło...