Przyszła kolejna wiosna, kolejny raz miasto stołeczne Warszawa odkryło, że jest nieprzygotowane na ruch rowerowy i kolejny raz ulubionym tematem dyskusji stają się zachowania rowerzystów. Tym razem w sednie uwagi znalazła się jazda rowerem po chodniku, co zmotywowało mnie do odgrzebania i opracowania nieopublikowanych wcześniej wyników pomiarów ruchu rowerowego z 2013 r.

Wyniki pomiaru

Pomiary przeprowadzono w dniach 1-4 lipca 2013 r. na skrzyżowaniu ul. Ogrodowej i Wroniej, po ok. pół godziny dziennie (przy okazji roboczej dyskusji na ten sam temat). Zliczano rowerzystów z podziałem na wloty skrzyżowania, kierunek jazdy i wykorzystywaną część drogi - jezdnię lub chodnik. Skrzyżowanie jest o tyle ciekawe, że każdy z wlotów ma nieco inną charakterystykę i łatwo zaobserwować różnice w zachowaniach rowerzystów na poszczególnych odcinkach ulic łączących się na skrzyżowaniu.

Tabela przedstawia liczbę odnotowanych rowerzystów z podziałem na wloty skrzyżowania, kierunek jazdy i wykorzystywaną część drogi. Zsumowano wyniki z wszystkich pomiarów, różnice pomiędzy poszczególnymi dniami pomiarowymi nie były duże.

Ulica wlot kierunek l. rowerów jezdnią l. rowerów chodnikiem razem % jezdnią uwagi
Wronia S N 41 3 44 93%
Wronia S S 47 3 50 94%
Wronia N S 17 2 19 89% ulica ślepa - dojazd do al. Solidarności po chodniku
Wronia N N 34 6 40 85% jw.
Ogrodowa E W 108 1 109 99% ulica jednokierunkowa - kierunek "z prądem"
Ogrodowa E E 19 21 40 48% ulica jednokierunkowa - kierunek "pod prąd"
Ogrodowa W E 12 36 48 25% kocie łby na jezdni, równy chodnik
Ogrodowa W W 21 69 90 23% jw.

Co można zaobserwować w tych wynikach?

Różne ulice, różne zachowania

Ogrodowa na odcinku od Żelaznej do Wroniej (wschodni wlot skrzyżowania) jest ulicą jednokierunkową. Jednocześnie jest bardzo duże zapotrzebowanie na ruch rowerów także w przeciwnym kierunku ze względu na brak racjonalnych alternatyw (brak infrastruktury rowerowej w al. Solidarności, a kolejna na południe Chłodna jest bardziej ruchliwa i ma gorszą nawierzchnię). Efekty? Niemal wszyscy jadący Ogrodową w kierunku zachodnim, od Żelaznej do Wroniej, jechali jezdnią. Na 109 odnotowanych rowerzystów trafił się tylko jeden na chodniku - sytuacja niemal idealna! W przeciwnym kierunku ruch był o połowę mniejszy i rozkładał się pół na pół między jezdnią a chodnikiem. W sytuacji nielegalności kontraruchu rowerowego ucieczka na chodnik jest racjonalnym zachowaniem, bo mandat za jazdę po chodniku jest znacznie niższy niż za jazdę pod prąd.

Z kolei odcinek Ogrodowej ok. 50 m od Wroniej w stronę Okopowej (wzdłuż budynku Ogrodowa 56 - zachodni wlot skrzyżowania) wykonany jest z kocich łbów, o równości zbliżonej do toru prób wytrzymałościowych dla łazików marsjańskich. Tutaj zaledwie co czwarty rowerzysta zdecydował się na jazdę po bruku. Większość objeżdżała krytyczny odcinek po chodniku. Wyboistość jezdni jest tu taka, że nawet skutery, dysponujące szerszymi niż rowery kołami, jeżdżą po chodniku.

Na Wroniej średnio ponad 90% rowerzystów wybierało jezdnię. W zależności od wlotu i kierunku odsetek ten wahał się od 85% do 94%. To wciąż bardzo dużo (porównując np. z odsetkiem kierowców przestrzegającym ograniczeń prędkości czy prawidłowo parkujących, nie mówiąc o zatrzymywaniu się przed zieloną strzałką), ale nieco mniej niż na Ogrodowej. Dlaczego? Może się na to składać kilka czynników:

- brak środków uspokojenia ruchu na Wroniej (na Ogrodowej jest jeden próg spowalniający między Żelazną a Wronią),

- (dotyczy północnego wlotu) brak infrastruktury rowerowej w al. Solidarności i brak powiązania ślepego zakończenia Wroniej z al. Solidarności; korzystający z wlotu północnego i tak muszą kawałek przejechać po chodniku;

- (dotyczy południowego wlotu) większy ruch samochodowy - Wronia zbiera ruch z Ogrodowej, ale też z samej Wroniej i jednokierunkowej drogi wewnętrznej od al. Solidarności.

- dostępność celów podróży: jedyne dwa stojaki w okolicy i większość innych obiektów (znaków, krat, płotów) umożliwiających przypięcie roweru zlokalizowane są na chodniku, za zaparkowanymi samochodami, w zasadzie niedostępne z jezdni.

Porównanie liczby rowerzystów korzystających z jezdni i z chodnika na poszczególnych wlotach skrzyżowania Ogrodowa / Wronia.

Jak zgonić rowerzystów z chodników na jezdnie?

Tam, gdzie ruch samochodów jest spokojny, a organizacja ruchu rowerowego logiczna, rowerzyści na chodniku stanowią margines. Jak zatem zgonić rowerzystów z chodników na jezdnie?

1. uspokajając i ograniczając ruch samochodowy na ulicach bez wydzielonych dróg dla rowerów [zobacz >>>];

2. zapewniając pas równej nawierzchni na odcinkach brukowanych - tak jak np. na ul. Kawęczyńskiej [zobacz >>>];

3. dopuszczając ruch rowerów pod prąd na jednokierunkowych ulicach lokalnych - tak jak np. w Radomiu [zobacz >>>];

4. budując łączniki rowerowe ślepych zakończeń ulic lokalnych [zobacz >>>] - coś, czego bardzo brakuje np. na Krakowskim Przedmieściu;

5. montując stojaki rowerowe (a także np. stacje Veturilo) w jezdni lub przynajmniej łatwo dostępne z jezdni.

Nic odkrywczego, prawda? Oczywiście badanie na jednym skrzyżowaniu jest siłą rzeczy wyrywkowe. Jednak wyniki są zbieżne z wnioskami z innych pomiarów ruchu rowerowego prowadzonych w 2011 [zobacz >>>] i 2014 r. Analogiczne zasady i rekomendacje można wyczytać w dowolnym podręczniku rowerowym opublikowanym w ciągu ostatnich 15 lat - jest to wiedza, którą powinien dysponować każdy, kto zajmuje się zarządzaniem drogami lub ruchem.

Podsumowanie

Jeśli organizacja ruchu jest choć z grubsza poprawna, to zdecydowana większość rowerzystów zachowuje się poprawnie. Z drugiej strony, jeśli w jakimś miejscu większość rowerzystów łamie przepisy, to mandaty i grzywny należą się drogowcom utrzymującym ulice i organizację ruchu na nich w stanie niezgodnym z nowożytną wiedzą techniczną.