Niedawno opisałem, jak podczas generalnego remontu ul. Pruszyńskiego zmarnowano okazję do poprawienia warunków ruchu pieszego [zobacz >>>]. Dziś dalszy ciąg krytycznej recenzji tego przedsięwzięcia przez pryzmat dostępności i bezpośredniości tras rowerowych.

Pro

Choć samo wprowadzenie ruchu jednokierunkowego na pętli ulic Pruszyńskiego i Leśmiana zasługuje na pochwałę, inwestor i autorzy niedawnych zmian zupełnie nie wzięli pod uwagę, jak wpłynie to na ruch rowerów. Ich zaniedbanie bardzo dziwi w sytuacji, gdy stołeczny ratusz wiele robi dla poprawy warunków tego ruchu, a jeszcze więcej dla poprawy swojego wizerunku w tej kwestii. Była tu świetna okazja by zapunktować i zyskać poklask w obu sferach, a na dodatek wsławić się pierwszym od lat kontraruchem bez kontrapasa w Warszawie, ale Bielany ubiegł w tej konkurencji kto inny [zobacz >>>].

Optymalną trasę dojazdu rowerem do stacji metra ze skrzyżowania Marymonckiej z Podleśną zaznaczono na tej mapce łamanymi liniami w kolorze niebieskimi i czerwonym. Na skutek wprowadzenia ruchu jednokierunkowego czerwony odcinek stał się nielegalny i trzeba jechać dwukrotnie dłuższą trasą oznaczoną na zielono.

Pobliska stacja metra (wyposażona po wielu naszych staraniach w stojaki) to bardzo istotny cel podróży rowerowych. Naszkicowana wyżej trasa łączy ją z osiedlami Podleśna, Kiwerska, Ruda, Marymontem i IMiGW.

Kontra

Niedostatek kontraruchu w warszawie jest powszechnie znany [zobacz >>>], podobnie jak społeczny głód takich zmian wyrażany w głosowaniach do budżetu partycypacyjnego [zobacz >>>] [zobacz >>>]. Dlaczego zarządca drogi nie uwzględnił tych okoliczności planując nową organizację ruchu? Bielany jak i pozostałe dzielnice mają wszak koordynatora rowerowego [zobacz >>>], który teoretycznie powinien takim właśnie wpadkom zapobiegać.

Wystarczyło dodać pod kilkoma znakami tabliczki T-22. Nie pomyślano o tym, ale odnawiając oznakowanie poziome odmalowano linię warunkowego zatrzymania P-14 dla kierunku, z którego żaden pojazd nie powinien nadjechać.

Nowowprowadzony zakaz wjazdu w ul. Pruszyńskiego na jej wschodnim łuku, przy przedszkolu nr 245 (po lewej i na następnym zdjęciu). Rowerem dalej legalnie nie pojedziesz. Jak więc dojechać do przedszkola? Prowadzić rower po jezdni? Wskakiwać na chodnik?

Zakończę optymistyczną sceną sprzed wejścia do mego dawnego przedszkola. Stojaki cieszą, martwi tylko niekonsekwencja władz dzielnicy, które zamiast kolejnych ułatwień popsuły efekty tych już istniejących. To, że transport rowerowy rozwija się w Warszawie małymi krokami, można by jeszcze przeboleć. Dlaczego jednak krokom postawionym w przód ciągle muszą towarzyszyć kroki w tył?

C.d.n.

W następnym odcinku przedstawię dalszy ciąg poremontowych refleksji z ulic Pruszyńskiego i Leśmiana dotyczących bezpieczeństwa i dostępności transportu publicznego.