Nie brakuje też produktów tak rażąco odbiegających nawet od szczątkowych rodzimym przepisów (nie mówiąc o dobrych praktykach), że trudno je nazwać. Na zdj. przykład z ul. Sportowej w Kozienicach. Jeśli legalna władza uprawia tak radosną twórczość, to czy można dziwić się, że obywatele przestają traktować poważnie podział na ciągi piesze i rowerowe?