Dziś w samo południe, pomimo deszczowej aury, ponad dwudziestu rowerzystów zebrało się pod Rotundą, by zrobić kierowcom samochodów i autobusów najbardziej bezczelną rzecz z możliwych [zobacz >>>] - jeździć zgodnie z przepisami oraz z wizją bezpieczeństwa i płynności ruchu według Policji i Zarządu Transportu Miejskiego. Niniejszym uzupełniamy opublikowaną wcześniej relację "na gorąco" [zobacz >>>] o dodatkowy materiał zdjęciowy.

Przeciwnicy wpuszczenia rowerów na buspasy twierdzą, że rowery będą blokowały autobusy. Tymczasem akcja pokazała, że jazda zgodnie z przepisami też może powodować utrudnienia w ruchu tych pojazdów.

Bywa wręcz, że jazda rowerem zgodnie z przepisami blokuje 2x więcej autobusów niż nielegalna jazda buspasem.

Ilu rowerzystów potrzeba by w niedzielne popołudnie zakorkować ulicę w Warszawie? Jeden. Tylko musi jechać zgodnie z przepisami i wspólną wizją Policji i ZTM.

Jazda nie po buspasie powoduje także liczne niebezpieczne i niezgodne z przepisami zachowania kierowców. Na przykład przekraczanie "podwójnej ciągłej" podczas wyprzedzania tuż przed przejściem dla pieszych.

Ten kierowca autobusu miejskiego też powinien dostać mandat. Wyprzedza rowerzystę bez zachowania bezpiecznej odległości.

Nierzadko takie wyprzedzanie bez zachowania bezpiecznego odstępu odbywa się naraz z obu stron. W razie co, rowerzysta już nie ma gdzie uciec.

Nagminne jest też wjeżdżanie samochodów na buspas w celu wyprzedzenia rowerzysty.

Policja do spółki z Zarządem Transportu Miejskiego uważa, że tak to właśnie powinno wyglądać. Znamienny jest jednak fakt nieobecności przedstawicieli tych instytucji na akcji. Czyżby bali się jeździć rowerami zgodnie z przepisami i przetestować na własnej skórze swoje pomysły? A może to kwestia weekendu i po prostu akcję trzeba powtórzyć w dzień powszedni, na przykład w godzinie popołudniowego szczytu?