Nawiązując do tematu solenia bez umiaru [zobacz >>>] chciałbym zwrócić uwagę na kilka spraw:

Solenie ulic dzielnicowych

Bardzo wiele osób skarży się, że ich osiedlowe ulice są bez umiaru solone. Jest to prawda, istnieją poważne obawy nie tylko o zieleń miejską, ale także o ogródki przydomowe. Niektórzy nawet założyli słomiane maty na płotach, co wydaje się być właściwym środkiem samoobrony.

Niezależnie od powyższego, solenie to nosi znamiona działań bezsensownych. Np. w Wawrze solarki pojawiają się tylko dla posypania cienkiej warstwy śniegu. Nikt natomiast nie zajmuje się usuwaniem jego grubszej warstwy i nie reaguje na sytuację zamarzania wody czy innego oblodzenia.

Należy zauważyć, że większość Wawra nie ma odwodnienia lub polega na rowach i studniach chłonnych, które nie mają odpływu. Jeśli zostawimy takie tony soli w gruncie, niedługo zostanie nam pustynia. Można też dodać, że przez ostatnie 20 lat nikt ulic dzielnicowych w Wawrze nie odśnieżał, w przeciwieństwie do Mokotowa, gdzie spychacze doraźnie zbierały nadmiar śniegu do wywózki. W ostatnich dwóch latach np. Mokotów nie podejmuje żadnych widocznych czynności (powiedziałbym, że dobrze, bo nie trzeba), zaś Wawer stara się nadrobić zaległości i zasolić całą okolicę. Z tego, co wiem, inne dzielnice mają podobne "problemy na własne życzenie".

Co też ciekawe, na nachalne (zdaniem mieszkańców) solenie ulic dzielnicowych są fundusze, a na oczyszczanie ścieżek rowerowych już nie. Wszyscy, z którymi na ten temat rozmawiam, woleliby żeby było na odwrót.

Ochrona zieleni miejskiej w Warszawie

W mojej ocenie takie pojęcie nie istnieje.

Za główne ulice odpowiada ZOM. Instytucja ta posiada doskonale opracowane (na papierze) sposoby działania oraz ma dobrą odpowiedź na każde pytanie. Za to jak jest na ulicach - każdy widzi, ale nasze obserwacje nie pokrywają się zazwyczaj z własnym wyobrażeniem ZOM o jego pracy.

Zeszłej zimy zadałem na przykład pytanie, jakie sposoby zabezpieczania drzew przewidziano na tamten sezon. Odpowiedziano mi, że pewni naukowcy eksperymentują z techniką gipsowania mis.

Ponieważ w sezonie 2008/2009 niczego takiego nie zauważyłem, ponowiłem pytanie, dodając przykłady z miast europejskich (np. Kopenhagi), gdzie pnie drzew otacza się słomą, a misy osłania folią wkładaną pod osłaniające je kraty. W innych przypadkach stawia się tymczasowe płotki z folii lub słomy dla osłonięcia gruntu przez sypaną solą czy rozlewanym roztworem chloru. Dowiedziałem się, że te metody są NIESKUTECZNE i ZOM nie będzie ich stosował. Czyli znowu nie miałem racji, a te tysiące drzew umarły pewnie ze strachu przed kryzysem.

Przykład zieleni przed prywatną posesją przy drodze oczyszczanej przez ZOM. Oczywiście to nie ZOM wykonał osłony ze słomy, tylko właściciel posesji.

Doły z błotem

Jak już drzewo umrze, na przykład od przedawkowania soli, zostaje po nim tzw. misa, po naszemu dół z błotem. Jestem zwolennikiem tego, aby w mieście było jak najwięcej drzew, ale jeśli obumrze jakieś tarasujące przystanek albo wyznaczone miejsce do parkowania, wolałbym, aby nowe drzewo nasadzono w mniej konfliktowym miejscu, a misę zabrukowano.

Teoretycznie nasadzanie odbyło się jesienią, więc jeśli gdzieś taki dół pozostał bez nowego drzewa, powinien już być pokryty nawierzchnią chodnika. Tymczasem te wykroty potrafią trwać latami, zagrażając nam i odbierając naszą przestrzeń. Nie mamy z nich żadnego pożytku - nie cieszy nas samo drzewo, bo go nie ma, nie możemy też się bezpiecznie poruszać ani parkować, bo został dół z błotem, ułamkami krawężników, śmieciami i czasem zgniłym pniem pośrodku. Raz jest wklęsły, kiedy indziej wypukły.

Jeśli ktoś widzi taki przeszkadzający dół, powinien się zwrócić do zarządcy drogi (ZDM, dzielnicy) z wnioskiem albo o nasadzenie drzewa, albo położenie nawierzchni (to w przypadkach, gdy drzewo mogłoby przeszkadzać, na przykład na środku przystanku czy przejścia dla pieszych). Z doświadczenia wiadomo, że takie rzeczy nie dzieją się same [zobacz >>>] - ale odpowiednio zgłoszone dają nam potem radość z dobrze załatwionej interwencji. Zadbajmy także w ten sposób o swoje miasto!

A przy okazji, pamiętajmy, że każdy taki dół to jedno drzewo, które umarło. Zazwyczaj z powodów podanych powyżej.