ZUSOK - niedotrzymane obietnice

Jedyna w Polsce działająca spalarnia odpadów komunalnych znajduje się w Warszawie w dzielnicy Targówek, przy ul. Gwarków (Zabranieckiej) i jest częścią Zakładu Utylizacji Stałych Odpadów Komunalnych (ZUSOK). Niedawno minęła 12 rocznica referendum ws. budowy ZUSOK, które odbyło się 16 lutego 1997 r. [zobacz >>>] Z tej okazji postanowiliśmy krótko porównać jak się mają przedstawiane przez ówczesnych decydentów informacje o planowanej spalarni z dzisiejszym stanem faktycznym.

Czy wiesz o co chodzi?

Kiedy w 1997 r. przeprowadzano referendum, obiecywano niemal cuda. Jak się dzisiaj okazuje, niewiele z tych obietnic zostało spełnionych. Wydano wówczas ładną, zielona ulotkę pod tytułem „Czy wiesz o co chodzi?”. Na pierwszej stronie zamieszczono dużą mapkę dzielnicy, pokazując, że ZUSOK znajduje się na całkowitych jej peryferiach.

Wewnątrz znalazły się m.in. następujące zdania, które dziś wywołują tylko śmiech:

1) Podstawą tego systemu jest selektywna zbiórka odpadów, realizowana m. in. poprzez sieć rozstawionych na terenie miasta, w tym Gminy Targówek, specjalnych pojemników. Aktualnie w Gminie Targówek rozstawionych jest 225 pojemników, planuje się dostawienie dodatkowo 1500 sztuk. Pragniemy wejść w zbliżający się XXI wiek nie pozostawiając za sobą, góry śmieci.

Jeśli chodzi o selektywną zbiórkę odpadów to dziś, 12 lat od wydania ulotki i 9 lat od zbudowania spalarni, jest jak w dowcipach o Radiu Erewań: wszystko się zgadza, pojemniki są. Ale nie 1700 tylko 360 (120 kompletów), nie w dzielnicy Targówek tylko w całej Warszawie i nie na ulicach tylko w magazynie, bo miasto za późno rozpisało przetarg na ich obsługę i trzeba było je chwilowo schować. Mają wrocić pod koniec marca.

2) ...wyprodukowany kompost będzie spełniał wszelkie wymogi norm krajowych i europejskich. Z powodzeniem będzie można go stosować do nawożenia gleb ubogich w składniki organiczne, a nawet na działkach.

W rzeczywistości "kompost" produkowany w ZUSOK wędruje prosto na wysypisko, bo ze zmieszanych odpadów oczywiście nie da się wyprodukować pełnowartościowego kompostu. Mówiliśmy o tym od samego początku, 15 lat temu. Specjaliści promujący spalarnie dzisiaj publicznie przyznają, że niestety dopiero po uruchomieniu ZUSOK okazało się, że nie udaje się wyprodukować kompostu spełniającego normy do zastosowań rolniczych. O fachowości (albo rzetelności) tych "specjalistów" świadczy najlepiej to, że aby stwierdzić coś, co jest od początku oczywiste dla każdego średnio inteligentnego laika, oni musieli zbudować zakład za setki milionów.

3) Pozostałe odpady: popiół, pył, żużel, zostaną związane w bezpieczny ekologicznie beton, co umożliwi jego dalsze gospodarcze wykorzystanie.

Na temat wykorzystania żużli i popiołów ze spalarni zapadła cisza. Jesteśmy pewni, że gdyby coś takiego miało miejsce, trąbiono by o tym w gazetach i na spotkaniach.

4) Przy okazji zwracamy uwagę, na zapowiadaną w ulotce wydajność zakładu: 130 tys. ton odpadów rocznie – ściślej chodzi o 128 tys. t - z czego 57 tys. t spalana, reszta kompostowana – takie dane widniały we wszystkich oficjalnych dokumentach i publikacjach.

Co zrobić ze śmieciami?

Przed samym referendum miasto zamówiło płatne, całostronicowe ogłoszenia w głównych gazetach regionalnych z prospalarniową propagandą.

Głównym elementem przyciągającym wzrok było zdjęcie okolic terenu inwestycji – z efektownym dzikim wysypiskiem śmieci. Celem tego zdjęcia było typowe oddziaływanie na emocje: tak teraz wygląda ten teren, zbudujemy spalarnię i wreszcie będzie czysto. Zdjęcie było wsparte tekstem: W tym miejscu, gdzie ma powstać zakład przez kilkanaście lat było dzikie wysypisko, rozsiewające śmieci, także niebezpieczne, po całej okolicy. W zakończeniu ZUSOK określono jako zakład dzięki któremu nie zasypią nas śmieci i odpady.

A jak ta okolica wygląda dzisiaj, 12 lat później? Oto zdjęcie z gazetą z 9 marca 2009. Widoczny mostek z rurą ze zdjęcia z gazety.

Tylko niektóre z dzikich wysypisk są usuwane, i to dopiero w tym roku – w ramach budowy ulicy Strażackiej. Po lewej stronie widoczny komin ZUSOK, poziomy pasek poniżej (za krzakami) to mostek z rurą.

Bezpośrednie otoczenie zakładu też nie świadczy o tym, aby miał on być sposobem na podobno zasypujące nas śmieci.

Zbudowanie ZUSOK nie tylko nie spowodowało likwidacji dzikich wysypisk, ale najwyraźniej powstają nowe.

Na szczęście (dla czytelników) zdjęcia nie przekazują zapachów. Odór z ZUSOK czuć w odległości do 1 km z kierunkiem wiatru.

60% normy

A teraz największa ciekawostka. We wszystkich materiałach o inwestycji pisano, że zakład, który kosztował według kontraktu ostatecznie ok. 180 mln zł + dodatkowe 15 mln zł za dotrzymanie terminu mimo rzekomego wstrzymania prac w wyniku decyzji NSA [zobacz >>>], będzie przerabiał 128 tys. t odpadów rocznie, z czego 57 tys. t będzie spalanych – reszta kompostowana lub wysortowywana do recyklingu (chodzi wyłącznie o metale ferromagnetyczne – wyłapywane elektromagnesem z żużli).

Jak się jednak okazuje, zakład nigdy nie osiągnął planowanej wydajności. Według danych zawartych w projekcie Planu Gospodarki Odpadami z r. 2008. ZUSOK przerabia rocznie jedynie (średnia z lat 2004-6) 80 tys. ton, z czego tylko 43 tys. ton jest spalanych.

Dr Henryk Skowron - jeden z piewców spalania odpadów twierdzi, że nie powinniśmy mieć pretensji o to, że po kilku latach od zaprojektowania zakładu okazało się, że kaloryczność odpadów w Warszawie wzrosła i nie można ich spalać w zakładanej ilości.

Mieszkańcy Warszawy jako klienci mogą się jednak czuć oszukani. Za 195 mln zł kupili zakład, który miał przetwarzać 128 tys. t, a okazuje się, ze może przetwarzać tylko 60% tej ilości. To tak jakbyśmy zapłacili za telewizor 27-calowy, a w domu okazało się, że ma on tylko 16 cali!

Ile to kosztuje?

Budowa spalarni kosztowała 195 mln zł, nie licząc dodatkowych kosztów związanych ze zmianami technologicznymi i awarią kotła w czasie rozruchu technologicznego (wewnętrzna obudowa termochronna pieca zapadła się wówczas do środka) [zobacz >>>].

Jednak nie są to wszystkie koszty. Miasto co roku dokłada do eksploatacji spalarni kolejne, grube miliony.

Budżet miasta na 2008 rok zakładał wydatki ZUSOK w wysokości 27,3 mln zł, a dochody z zakładu (głównie opłaty za przyjmowane odpady) w wysokości 11,7 mln zł, co daje 15,6 mln zł deficytu.

bip.warszawa.pl/NR/rdonlyres/574343F2-7F9A-4CE9-952C-F3F9436F62C6/624928/Kompendium1.pdf

Budżet na 2009 rok zakłada 27,6 mln zł wydatków i 15,5 mln zł dochodów, czyli 12,1 mln zł deficytu.

bip.warszawa.pl/NR/rdonlyres/574343F2-7F9A-4CE9-952C-F3F9436F62C6/668735/kompendium2.pdf

Dzieląc powyższe deficyty przez ilość spalanych odpadów (43 173 ton rocznie - średnia z lat 2004-2006 według projektu PGO) uzyskujemy dotację do spalenia 1 tony odpadów w wysokości 368 zł w 2008 r i 280 zł w 2009. Dzieliliśmy tylko przez ilość odpadów spalanych, a nie wszystkich przetwarzanych w zakładzie, bo tylko spalanie generuje deficyt. Kompostowanie nie wymaga dotacji. Spółka miejska MPO posiada kompostownię (ściślej zakład mechaniczno – biologiczny) na Radiowie, i utrzymuje go wyłącznie z opłat za wywóz odpadów – bez żadnych dotacji.

Są to olbrzymie kwoty. Zauważmy, że miasto dokłada do każdej tony spalanych odpadów praktycznie drugie tyle, ile płaci ich dostawca.

Wnioski

Jakie wnioski z tej nauki? Drodzy mieszkańcy miast, w których obecnie rozdawane są piękne, kolorowe ulotki zachwalające budowę nowych spalarni: nie wierzcie w to co tam piszą i pokazują. To wszystko puste obietnice.