Przez Polskę przetacza się fala oburzenia masowymi wycinkami drzew. W debacie na temat tych barbarzyńskich praktyk i psucia prawa warto sięgnąć do konstytucji RP i nauk Jana Pawła II. Stawiają one w jeszcze gorszym świetle poczynania ministra Szyszki, posłów i senatorów, którzy uchwalili tak szkodliwe prawo, i prezydenta, który wbrew społecznym apelom go nie zawetował.

Co Polsce odbiera rządowa siekiera

Ochronę środowiska często sprowadza się do fanaberii ekooszołomów i nieżyciowego hamowania rozwoju. A przecież art. 5 konstytucji stawia tę ochronę na równi z niepodległością, wolnością i prawami człowieka. Rozwijając zapis art. 74 konstytucji ustawa o ochronie przyrody nakazuje organom państwa i obywatelom dbałość o przyrodę będącą dziedzictwem i bogactwem narodowym. Zdrowe środowisko to być albo nie być ludzi, warunek konieczny ich samopoczucia, zdrowia fizycznego i psychicznego.

Ciekaw jestem, jak ugrupowanie bezustannie odwołujące się do patriotyzmu i wartości narodowych wytłumaczy bezprecedensowy zamach na przyrodę stanowiącą jeden z głównych składników naszego dziedzictwa i wspólne dobro Polek i Polaków, wysławiane od wieków w literaturze i sztuce. Czy Prawo i Sprawiedliwość w końcu zda sobie sprawę z konsekwencji postawienia na czele resortu środowiska człowieka, który wprawdzie uważa się za ekologa, ale w swej działalności dba głównie o interesy deweloperów, myśliwych i producentów drewna?

W konstytucji czytamy też, że władze publiczne są obowiązane do zapobiegania negatywnym dla zdrowia skutkom degradacji środowiska (art. 68) i zapewniania bezpieczeństwa ekologicznego (art. 74). Nie zauważyłem, aby min. Szyszko kierując się tymi wytycznymi (a jako zagorzały katolik również troską o ludzkie życie od poczęcia do naturalnej śmierci) starał się skutecznie poprawić jakość powietrza, od którego przedwcześnie umierają nad Wisłą dziesiątki tysięcy ludzi rocznie. Wydał za to wojnę zieleni, której zbawiennego wpływu na powietrze nie da się przecenić. Kupiecka i rządowa (czy aby na pewno nie moskiewska?) siekiera w ręku pana ministra poszła w ruch bardzo sprawnie i skutecznie.

Pomniki nasze! ileż co rok was pożera
Kupiecka lub rządowa, moskiewska siekiera!
Nie zostawia przytułku ni leśnym śpiewakom,
Ni wieszczom, którym cień wasz tak miły jak ptakom.
Wszak lipa czarnolaska, na głos Jana czuła,
Tyle rymów natchnęła! Wszak ów dąb gaduła
Kozackiemu wieszczowi tyle cudów śpiewa!
Ja ileż wam winienem, o domowe drzewa!
[Adam Mickiewicz, Pan Tadeusz]

Modli się pod figurą, a piłę ma za skórą

Większość rządu, posłów i senatorów PiS (nie wyłączając prezydenta) regularnie uczestniczy w uroczystościach religijnych i podkreśla swój katolicyzm. Czy jednak za tymi deklaracjami idzie rzeczywiste przekonanie i znajomość nauki papieży Jana Pawła II i Franciszka? Obawiam się, że wspomniane wyżej grono nigdy nie słyszało homilii kanonizowanego rodaka wygłoszonej w Zamościu w 1999 r. lub puściło ją mimo uszu. Można w niej znaleźć m.in. zachwyt papieża nad ojczystą przyrodą – darem Boga. Przestrogę przed niebezpieczeństwem, że to, co tak cieszy oczy i raduje ducha, może ulec zniszczeniu. Ale też surowe potępienie ciężkiego grzechu przeciwko środowisku. Politycy PiS nie czytali też chyba niedawnej encykliki Laudato si' pełnej zachęt do współodpowiedzialności za przyrodę. Tylko tak (bo chyba nie cyniczną hipokryzją) można wytłumaczyć to, że ludzie głęboko wierzący postępują dokładnie odwrotne względem dobitnych i jednoznacznych zaleceń najwyższych autorytetów Kościoła.

Papież mówił też w Zamościu, że degradacja środowiska godzi w dobro stworzenia ofiarowane człowiekowi przez Stwórcę jako nieodzowne dla jego życia i rozwoju. Istnieje powinność należytego korzystania z tego daru w duchu wdzięczności i szacunku (...). Z drugiej zaś strony świadomość, że dar ten (...) stanowi dobro wspólne, rodzi również właściwe zobowiązanie względem drugiego człowieka. Wyrażany ostatnio pogląd min. Szyszki o świętym prawie wycinania na własnej ziemi to kwintesencja egoizmu, braku poczucia wspólnoty i współodpowiedzialności, do których tak mądrze przekonywał nas Jan Paweł II.

O, cóż jest piękniejszego niż wysokie drzewa,
W brązie zachodu kute wieczornym promieniem,
Nad wodą, co się pawich barw blaskiem rozlewa,
Pogłębiona odbitych konarów sklepieniem.
[Leopold Staff, Wysokie drzewa]

Jan Szyszko swym postępowaniem całkowicie zaprzecza wartościom wpajanym Polakom przez dziś już świętego Jana Pawła podczas jego wizyty w Zamościu. Dziwi to tym bardziej, że papież zwrócił się wówczas w szczególny sposób właśnie do rządzących – którym powierzona została odpowiedzialność za ten kraj i za jego rozwój, aby nie zapominali o obowiązku chronienia go przed ekologicznym zniszczeniem! Niech tworzą programy ochrony środowiska i czuwają nad ich skutecznym wprowadzaniem w życie! Niech kształtują nade wszystko postawy poszanowania dobra wspólnego, praw natury i życia!

Minister Szyszko powinien udać się na polityczną emeryturę i do spowiedzi. Poznaliśmy już wystarczająco dobrze i „po owocach” w postaci pni, poręb, trocin i jazgotu pił mechanicznych jego destrukcyjny wpływ na polską przyrodę. Niestety, nie unieważni to barbarzyńskiego prawa i nie cofnie jego nieodwracalnych skutków.

Zobacz też

Konstytucja RP o ochronie środowiska naturalnego

[zobacz >>>]

Jan Paweł II o ciężkim grzechu przeciwko środowisku

[zobacz >>>]