Powtórka z rozrywki

Temat dzikich wysypisk śmieci na Bielanach poruszaliśmy wielokrotnie [zobacz >>>] [zobacz >>>] [zobacz >>>] [zobacz >>>]. Po interwencjach miejscowych społeczników przez mniej więcej 2 lata w rejonie ul. Prozy na Młocinach, po stronie Wisły niebezpieczeństwo wydawało się zażegnane dzięki ustawieniu barier zapobiegających wjazdowi samochodów. Niestety, widmo dzikiego wysypiska znów zawisło nad tym urokliwym miejscem, a także nad fragmentem obszaru ochrony ptaków w sieci Natura 2000.

W związku z remontem estakad przerwano barierę przy Wisłostradzie i nie zastawiono ubytku mimo że składowisko gruzu z wyburzeń już od paru miesięcy nie funkcjonuje.

Istnienie takiego wjazdu/wyjazdu bez oznakowania i bez pasa włączania/wyłączania nie wydaje się legalne na drodze klasy GP. Zwłaszcza tuż za schodami kładki skutecznie zasłaniającymi widoczność. Czyżby wydano na to zgodę opiniując projekt organizacji ruchu? A jeśli nie - czy nie zauważają tego załogi policji, których niejedna codziennie tędy przejeżdża?

Chętnych do skorzystania z tego dzikiego przejazdu nie brakuje, lecz nie wszyscy wjeżdżają nad Wisłę w celach poznawczych i rekreacyjnych, jak pasażerowie tego samochodu (droga nad kolektorem bielańskim, koniec grudnia 2007r.).

Samoobsługowe wysypisko Młociny wznawia działalność

Są już pierwsze sterty odpadów wwiezionych tu przez dziurę w barierce.

Za ziemnym pagórkiem można zaparkować i zrzucić ładunek bez większych obaw zauważenia przez kogokolwiek.

Ale niektórzy robią to bez skrępowania na otwartej przestrzeni.

Polecamy więc ten problem uwadze władz i służb miejskich. Usuwanie dzikich wysypisk jest bardzo kosztowne, a niekiedy również demoralizujące, jeśli publiczne środki idą na coś, czemu zwykła przezorność i dbałość pozwala zapobiec. Na razie powinna wystarczyć jedna ciężarówka...