Czy w Warszawie brakuje parkingów?

Od czasu do czasu w debatach mniej lub bardziej publicznych przewija się motyw rzekomego deficytu miejsc parkingowych w Warszawie. Różni fantaści snują mrzonki o parkingach podziemnych, np. pod placem Teatralnym. Dość łatwo jednak znaleźć dowody empiryczne, że problemem nie jest brak miejsc parkingowych, ale niechęć do płacenia za nie oraz bierność wobec parkowania na dziko na każdym niewygrodzonym zasiekami skrawku terenu [zobacz >>>]. Istniejące parkingi wielopoziomowe w centrum Warszawy stoją pustawe.

Przypadek Złote Tarasy

Parking w Złotych Tarasach, wjazd od Emilii Plater - 15 lipca 2013 r. (poniedziałek). Wolnych miejsc: 641. W tle po lewej znak zakazu zatrzymania i rządek samochodów bo ja tylko na chwilę z włączonymi światłami awaryjnymi.

100 metrów dalej, Złota róg Emilii Plater. Parkowanie znakomicie ogranicza widoczność na przejście dla pieszych. Tylko czekać aż dzielna policja zacznie wlepiać mandaty pieszym za wychodzenie zza zaparkowanego pojazdu (art. 14. ust. 1 ustawy prawo o ruchu drogowym).

Ta sama ulica Złota - zastawiony pas dzielący i powierzchnia wyłączona z ruchu. Na pierwszym planie po prawej znak bezskutecznie kierujący do alternatywnego wjazdu do garażu. Oczywiście, w tym przypadku co najmniej połowę winy ponoszą inżynierowie, którzy zaprojektowali i uzgodnili zabrukowany pas dzielący oraz powierzchnię wyłączoną z ruchu na takiej arterii jak Złota.

Skrzyżowanie Złotej i al. Jana Pawła II, cały chodnik zafajdany samochodami. Starannie omijane są tylko legalne miejsca SPPN (ząbek po lewej). Nie wiadomo czemu, bo opłaty obowiązują w całej strefie, a nie tylko na wyznaczonych miejscach.

Wzdłuż al. Jana Pawła II można zaobserwować jak bardzo niszczy chodnik parkowanie samochodów na powierzchni nie przeznaczonej do takiego obciążenia.

Skrzyżowanie, zakaz, przystanek autobusowy. I co z tego?

Zwykłe parkowanie na chodniku jest jednak dla plebsu. Ten przybysz z powiatu pruszkowskiego stwierdził, że jego samochód zasługuje na miejsce bardziej eksponowane. Po co wypatrywać pojazdów nadjeżdżających drogą z pierwszeństwem przejazdu, skoro można podziwiać taki fajny błyszczący karawan?

A przed wakacjami?

A może duża liczba wolnych miejsc w garażu Złotych Tarasów to kwestia wakacji? Tu dla odmiany archiwalna fotka z 8 maja 2013 r. (środa). W garażu 669 wolnych miejsc, Złota zastawiona jak zwykle.

Jeszcze jedno ujęcie, wolnych miejsc: 671. Po co się męczyć i zjeżdżać na parking, skoro można się uwalić pod znakiem zakazu zatrzymywania i tabliczką ostrzegającą, że pozostawiony pojazd zostanie usunięty na koszt właściciela? Przecież wiadomo, że te znaki urzędy miasta stołecznego Warszawa stawiają tylko dla jaj.