W ramach wprowadzania dwukierunkowego ruchu rowerowego na ochockich ulicach jednokierunkowych [zobacz >>>] pojawiły się nowe totemy. Inżynier ruchu ani urząd dzielnicy nie przychylili się do naszego wniosku o wprowadzenie oznakowania "strefa 30" [zobacz >>>], co wyeliminowałoby potrzebę znakowania progów spowalniających.

W efekcie znaków było tyle, że trudno było o wszystkich pamiętać podczas montażu - zapomniano np. o znaku "nie dotyczy rowerów". Nie miało to większego znaczenia, biorąc pod uwagę, że totem ze znakiem "ograniczenie prędkości do 30 km/h" i tak był dla wjeżdżających zasłonięty przez znak "strefa 50", zachęcający wraz z łukiem o promieniu 15m do wjazdu w ulicę lokalną z dużą prędkością.

Kierowcy nie omieszkali skorzystać z zachęty. (IR nie przychylił się też do wniosku o uspokojenie ruchu na wlocie.) Jeden z nich po paru miesiącach, jesienią bieżącego roku skosił niepotrzebny i wprowadzający w błąd drugi słup, na którym znajdowało się ograniczenie do 30 km/h.

Przygnieciony do ziemi słup leżał na niej przez parę dni, po czym (skądinąd słusznie) postanowiono zrezygnować z dwuznakozy i pozostać przy jednym... błyszczącym znaku wjazdu do "strefy 50". Jak widać, drogowcy wyciągnęli wnioski z wcześniejszych doświadczeń, i postanowili wyeliminować dysonans poznawczy, jak też elementy mogące potencjalnie zachęcić do zwolnienia.

Jest to ciekawe nie tylko w kontekście projektu z BP2015, wprowadzającego kontraruch na Tarczyńskiej, lecz również zwycięskiego projektu z BP2017, w ramach którego na wlocie Tarczyńskiej ma zostać oznakowany wjazd do "strefy 30".

Jak widać maksyma, "po co robić coś raz a dobrze, kiedy można zrobić dwa razy", nie musi wcale ograniczać się do dwóch razy (ani znaków).